Tytuł: Bliżej niż myślisz.
Cykl: Jednotomowa.
Autor: Ewa Przydryga.
Wydawnictwo: Muza.
Liczba stron: 320.
Opis: Spowita jesienną mgłą Gdynia tuż po sezonie. Niewielki pensjonat i wynajmująca w nim pokój tajemnicza kobieta, która znika w bagażniku samochodu należącego do zamaskowanego mężczyzny. Taką scenę widzi Nika Werner, właścicielka pensjonatu, kiedy obserwuje swoją posesję na podglądzie kamer monitoringu.
Czy była świadkiem zabójstwa, czy to umysł, zamroczony lekami i alkoholem, płata jej takie makabryczne figle? Policja trzyma się tej drugiej wersji, mając na uwadze zły stan psychiczny i to, że niedawno była pacjentką szpitala psychiatrycznego. Tym bardziej, że w pensjonacie nie udaje się znaleźć żadnych dowodów potwierdzających obecność tajemniczej kobiety. W tej sytuacji Nika postanawia sama dotrzeć do prawdy i rozpoczyna własne śledztwo.
Po
zobaczeniu tej książki byłam jednocześnie zaciekawiona i
nastawiona sceptycznie. Z jednej strony opis, który nie bardzo
trafił w moje gusta, z drugiej polska autorka i thriller. Koniec
końców zdecydowałam się spróbować i mam dosyć mieszane
uczucia.
Trzeba na moment zanurzyć się w innym świecie, aby lepiej zrozumieć swój własny.
Bohaterka,
której nie da się polubić. Tak bym to ujęła. Nika Werner
prowadzi pensjonat w Gdynii, za sobą ma mnóstwo druzgocących
przeżyć, które popchnęły ja do alkoholizmu. Właściwie była mi
obojętna, taka pusta postać. Współczułam jej tego, co przeszła,
ale nie wzbudzała mojej litości. Gdy pojawiały się znowu jakieś
jej wspomnienia, "flashbacki", jak to zostało ujęte w książce, to miałam w głowie "no
tak, to już wiem, dalej". Nika cały czas rozgrzebywała przeszłość,
wyciągała kolejne bolesne wspomnienia, w tej postaci nie było
właściwie nic pozytywnego. Zupełną jej odwrotnością była
Natalia, przyjaciółka z sąsiedztwa, rozgadana, żywiołowa, choć
nieco sztuczna, to przyjemnie czytało mi się momenty z nią.
Bohaterów było sporo, jednych mniej, drugich więcej, ale
najbardziej w pamięć, co zabawne, zapadła mi ofiara. Postać,
która już nie żyła, wydawała się mieć najciekawszą historię.Teraz już najwyższy czas się położyć. Zapomnieć o wszystkim chociaż na tych kilka godzin.
Pewnej
nocy Nika zauważa na kamerach zamaskowaną postać, która wynosi z
jednego z wynajętych pokojów nieprzytomną kobietę. To dopiero
początek rollercoasteru, do którego wsiadła Nika. Kobieta jest
przekonana, że popełniono w jej pensjonacie zbrodnię, ale ponieważ
ma pewne odchyły i wielokrotnie bez potrzeby wzywała służby,
policja nie bierze jej na poważnie. Normalna osoba w takim razie
żyłaby dalej, ale Nika postanawia wpakować się w śledztwo, za
które może przypłacić życiem. Sama historia była nawet ciekawa,
autorka poprowadziła to tak, że momentami nie mogłam odłożyć
książki, byłam ciekawa, co jest dalej. Nika kolejno rozpracowywała
tożsamość ofiary, później jej przeszłość i to, co się z nią
działo przez ostatnie lata. Weszła do jej świata, spotykała się
z jej znajomymi i z jakiegoś powodu każdy ochoczo dzielił się
szczegółami z życia denatki. Nawet jeśli to były dosyć
upokarzające szczegóły.
O ile się nie mylę, to właśnie wdepnęłam w niezłe bagno.
Coś,
co mnie bardzo męczyło w tej książce, to to, że autorka wzięła
sobie za cel opisywanie ubioru każdej postaci
i wystroju każdego miejsca.
Nieważne, czy postać pojawiała się tylko na chwilę, czy już
drugi raz w rozdziale, koniecznie musieliśmy wiedzieć, co ma na
sobie. W dodatku autorka używała czasem takich słów, które
musiałam sobie Googlować, żeby wiedzieć, o co chodzi i podawała
konkretne dzielnice i ulice Gdyni, co dla czytelnika, który nigdy
tam nie był – zwyczajnie nic nie wnosi, nie pomaga też w
wizualizacji. To jednak już moje czepialstwo, bo przeciętny czytelnik raczej nie zwróciłby na takie szczegóły uwagi. Język był przystępny, przyznaję bez
bicia, że kilka męczących opisów zwyczajnie omijałam i mimo
wszystko książkę czytało się szybko i sprawnie.Czasem najlepszym antidotum na strach jest wkroczenie w samo oko cyklonu, a ja właśnie zmierzam w jego stronę.
Poza momentami przydługimi i niepotrzebnymi opisami, historia jest naprawdę ciekawa. Nie tak, by zapamiętać ją na długo, bo miesiąc po przeczytaniu musiałam poprzypominać sobie imiona i już niektórych scen nie pamiętam, ale by spędzić przyjemnie kilka wieczorów jak najbardziej. Nie będzie może mocno zaskakująca, ale czasem przytrzyma w napięciu. Nie wiem, czy bym ją z czystym sercem poleciła, wszystko zależy, czego się oczekuje. Jeśli lekkiej historii z dreszczykiem, to jak najbardziej, jeśli mrożącego krew w żyłach thrilleru, to niestety, można się zawieść.
Moja ocena: 5/10.
Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza!


Ojej, te opisy ubrań i miejsc trochę zniechęcają mnie do tej książki, ale mam ją już na półce, więc pewnie prędzej czy później dam jej szansę...
OdpowiedzUsuńTo raczej nie propozycja dla mnie. Zabójstwa i kryminały to ksiazki po których nie mogę zasnąć.
OdpowiedzUsuńOpisywanie ubioru w thrillerach faktycznie może być męczące :/
OdpowiedzUsuńMam już doświadczenie z bohaterami, których nie da się lubić. Czytałam książki Marcela Mossa. Książkę już mam i zamierzam ją przeczytać za jakiś czas.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Czytałam tę książkę i mnie również mocno średnio się podobała, niby dobra, ale jednak czegoś zabrakło. ;)
OdpowiedzUsuń