poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Kiedy umysł płata figle, czyli "Bliżej niż myślisz" Ewa Przydryga.


Tytuł: Bliżej niż myślisz.
Cykl: Jednotomowa.
Autor: Ewa Przydryga.
Wydawnictwo: Muza.
Liczba stron: 320.
Opis: Spowita jesienną mgłą Gdynia tuż po sezonie. Niewielki pensjonat i wynajmująca w nim pokój tajemnicza kobieta, która znika w bagażniku samochodu należącego do zamaskowanego mężczyzny. Taką scenę widzi Nika Werner, właścicielka pensjonatu, kiedy obserwuje swoją posesję na podglądzie kamer monitoringu. 
Czy była świadkiem zabójstwa, czy to umysł, zamroczony lekami i alkoholem, płata jej takie makabryczne figle? Policja trzyma się tej drugiej wersji, mając na uwadze zły stan psychiczny i to, że niedawno była pacjentką szpitala psychiatrycznego. Tym bardziej, że w pensjonacie nie udaje się znaleźć żadnych dowodów potwierdzających obecność tajemniczej kobiety. W tej sytuacji Nika postanawia sama dotrzeć do prawdy i rozpoczyna własne śledztwo. 




Po zobaczeniu tej książki byłam jednocześnie zaciekawiona i nastawiona sceptycznie. Z jednej strony opis, który nie bardzo trafił w moje gusta, z drugiej polska autorka i thriller. Koniec końców zdecydowałam się spróbować i mam dosyć mieszane uczucia.
Trzeba na moment zanurzyć się w innym świecie, aby lepiej zrozumieć swój własny.

Bohaterka, której nie da się polubić. Tak bym to ujęła. Nika Werner prowadzi pensjonat w Gdynii, za sobą ma mnóstwo druzgocących przeżyć, które popchnęły ja do alkoholizmu. Właściwie była mi obojętna, taka pusta postać. Współczułam jej tego, co przeszła, ale nie wzbudzała mojej litości. Gdy pojawiały się znowu jakieś jej wspomnienia, "flashbacki", jak to zostało ujęte w książce, to miałam w głowie "no tak, to już wiem, dalej". Nika cały czas rozgrzebywała przeszłość, wyciągała kolejne bolesne wspomnienia, w tej postaci nie było właściwie nic pozytywnego. Zupełną jej odwrotnością była Natalia, przyjaciółka z sąsiedztwa, rozgadana, żywiołowa, choć nieco sztuczna, to przyjemnie czytało mi się momenty z nią. Bohaterów było sporo, jednych mniej, drugich więcej, ale najbardziej w pamięć, co zabawne, zapadła mi ofiara. Postać, która już nie żyła, wydawała się mieć najciekawszą historię.

Teraz już najwyższy czas się położyć. Zapomnieć o wszystkim chociaż na tych kilka godzin.

Pewnej nocy Nika zauważa na kamerach zamaskowaną postać, która wynosi z jednego z wynajętych pokojów nieprzytomną kobietę. To dopiero początek rollercoasteru, do którego wsiadła Nika. Kobieta jest przekonana, że popełniono w jej pensjonacie zbrodnię, ale ponieważ ma pewne odchyły i wielokrotnie bez potrzeby wzywała służby, policja nie bierze jej na poważnie. Normalna osoba w takim razie żyłaby dalej, ale Nika postanawia wpakować się w śledztwo, za które może przypłacić życiem. Sama historia była nawet ciekawa, autorka poprowadziła to tak, że momentami nie mogłam odłożyć książki, byłam ciekawa, co jest dalej. Nika kolejno rozpracowywała tożsamość ofiary, później jej przeszłość i to, co się z nią działo przez ostatnie lata. Weszła do jej świata, spotykała się z jej znajomymi i z jakiegoś powodu każdy ochoczo dzielił się szczegółami z życia denatki. Nawet jeśli to były dosyć upokarzające szczegóły.
O ile się nie mylę, to właśnie wdepnęłam w niezłe bagno. 

Coś, co mnie bardzo męczyło w tej książce, to to, że autorka wzięła sobie za cel opisywanie ubioru każdej postaci i wystroju każdego miejsca. Nieważne, czy postać pojawiała się tylko na chwilę, czy już drugi raz w rozdziale, koniecznie musieliśmy wiedzieć, co ma na sobie. W dodatku autorka używała czasem takich słów, które musiałam sobie Googlować, żeby wiedzieć, o co chodzi i podawała konkretne dzielnice i ulice Gdyni, co dla czytelnika, który nigdy tam nie był – zwyczajnie nic nie wnosi, nie pomaga też w wizualizacji. To jednak już moje czepialstwo, bo przeciętny czytelnik raczej nie zwróciłby na takie szczegóły uwagi. Język był przystępny, przyznaję bez bicia, że kilka męczących opisów zwyczajnie omijałam i mimo wszystko książkę czytało się szybko i sprawnie.
Czasem najlepszym antidotum na strach jest wkroczenie w samo oko cyklonu, a ja właśnie zmierzam w jego stronę. 

Poza momentami przydługimi i niepotrzebnymi opisami, historia jest naprawdę ciekawa. Nie tak, by zapamiętać ją na długo, bo miesiąc po przeczytaniu musiałam poprzypominać sobie imiona i już niektórych scen nie pamiętam, ale by spędzić przyjemnie kilka wieczorów jak najbardziej. Nie będzie może mocno zaskakująca, ale czasem przytrzyma w napięciu. Nie wiem, czy bym ją z czystym sercem poleciła, wszystko zależy, czego się oczekuje. Jeśli lekkiej historii z dreszczykiem, to jak najbardziej, jeśli mrożącego krew w żyłach thrilleru, to niestety, można się zawieść. 

Moja ocena: 5/10. 

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza!





5 komentarzy:

  1. Ojej, te opisy ubrań i miejsc trochę zniechęcają mnie do tej książki, ale mam ją już na półce, więc pewnie prędzej czy później dam jej szansę...

    OdpowiedzUsuń
  2. To raczej nie propozycja dla mnie. Zabójstwa i kryminały to ksiazki po których nie mogę zasnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Opisywanie ubioru w thrillerach faktycznie może być męczące :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam już doświadczenie z bohaterami, których nie da się lubić. Czytałam książki Marcela Mossa. Książkę już mam i zamierzam ją przeczytać za jakiś czas.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę i mnie również mocno średnio się podobała, niby dobra, ale jednak czegoś zabrakło. ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i pomagasz mi się rozwijać. Zostaw po sobie ślad, chętnie też do Ciebie wpadnę!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.