czwartek, 22 września 2016

"Chłopak, który stracił głowę" John Corey Whaley. / + krótkie ogłoszenia.

Na pewno zauważyliście ten karygodny odstęp czasu między tym postem a ostatnim. Spowodowane jest to głównie tym, że weszłam teraz do nowej szkoły i nie potrafię się tam odnaleźć. Jeszcze pikuś, gdyby to była szkoła w moim mieście, ale niestety muszę dojeżdżać, co może się takie nie wydawać, ale jest okropnie męczące. Do tego dochodzą problemy z moim organizmem, cały czas źle się czuję i mam zero chęci do czegokolwiek. Na pewno wiele osób z Was miało taki czas, więc mam nadzieję, że mnie rozumiecie. Postanowiłam sobie, że wezmę się w końcu za siebie, bo mam też w planach w końcu skończyć pisać swoją książkę i może nawet w przyszłości ją wydać. Cóż, zobaczymy co z tego wyjdzie :)
Druga sprawa: jeśli chcecie być na bieżąco z informacjami, polajkujcie moją stronę na Facebook'u, link znajduje się po prawej stronie. 
Nie przedłużając, przechodzimy do recenzji:


Tytuł: Chłopak, który stracił głowę.
Autor: John Corey Whaley.
Tytuł oryginału: Noggin.
Wydawnictwo: Otwarte.
Liczba stron: 350.
Kategoria: Młodzieżowe.
Opis:
W końcu you only live twice.
Hej!

Poznaj Travisa. Ma 16 lat, superdziewczynę i nieuleczalnego raka. Gdy staje przed wyborem: śmierć lub eksperymentalna operacja, nie zastanawia się długo. Godzi się na to, by ciało od szyi w dół przeszczepiono mu od zdrowego człowieka. Jest tylko jeden problem – na razie rozwój medycyny nie pozwala na przeprowadzenie tak skomplikowanego zabiegu, dlatego chłopak musi zostać wprowadzony w śpiączkę podobną do hibernacji i czekać. Żegna się więc z bliskimi, bo nie wie, czy i kiedy się z nimi zobaczy.

Budzi się pięć lat później. Ma własną głowę i atrakcyjne, choć obce ciało. Świat z pozoru jest taki sam jak dawniej. Jednak powrót do życia wygląda inaczej, niż Travis to sobie wyobrażał. Jego przyjaciele są już na studiach, rodzice coś przed nim ukrywają, a dziewczyna… Hmm, wygląda na to, że ma narzeczonego. Trudno się dziwić, że chłopak nie ma zamiaru się z tym pogodzić.


Podobno człowiek jest jedynym gatunkiem na tej planecie, którego osobniki mają świadomość nieuchronnie zbliżającego się końca. Po prostu dla niektórych z nas ten koniec nadchodzi znacznie wcześniej niż można by się spodziewać.


„Chłopak…” jest jedną z niewielu książek, która mnie po prostu złamała. Nie, nie w złym sensie, nie mylcie z załamała. Po niej zaczęłam się zastanawiać: „dlaczego ja tak rzadko sięgałam po romanse pisane przez mężczyzn?”. I chyba najlepsze w tej książce jest to, że nie jest ona typowym romansem, choć wątek ten jest tam doskonale widoczny. To po prostu książka dla każdego, która wciąga i wypluwa w strzępach.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.