Tytuł: Dom ziemi i krwi.
Cykl: Księżycowe miasto (tom 1 i 2).
Autor: Sarah J. Maas.
Tytuł oryginału: The House of Earth and Blood.
Liczba stron: 555 i 621. (sugeruję się tutaj wydaniami recenzenckimi).
Tłumaczenie: Marcin Mortka.
Wydawnictwo: Uroboros.
Opis: Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje w galerii z antykami, sprzedaje nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością, jaką Lunathion, znane również jako Księżycowe Miasto, ma do zaoferowania. Gdy dochodzi do bezwzględnego morderstwa, wszystko zaczyna się rozpadać - również jej świat. Mimo że oskarżony ląduje za kratami, zbrodnie zaczynają się na nowo, a Bryce trafia w centrum dochodzenia. Zrobi wszystko, aby pomścić śmierć przyjaciół.
(opis tylko pierwszego tomu).
(opis tylko pierwszego tomu).
Objętość
książki i przełożenie jej na polskie standardy zmusiło
wydawnictwo do podziału historii na dwie części. Ja mimo wszystko
traktuję oba tomy jako całość i postanowiłam zawrzeć je w
jednej recenzji. Czy "Dom ziemi i krwi" to powiew
świeżości, czy może odgrzewany kotlet?
To symbol, a symbole zawsze kryją w sobie moc.

