środa, 28 stycznia 2015

"Rywalki" Kiera Cass.

Tytuł: Rywalki.
Autor: Kiera Cass.
Liczba Stron: 333   
Opis: Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić…


Wszyscy bardzo chwalą tę trylogię (która podobno ma nie być już trylogią), więc skoro książka trafiła do biedronki i była w całkiem dobrej cenie, to postanowiłam, że sobie kupię. No i cóż, z jednej strony żałuję z drugiej strony się cieszę. Żałuję, bo książka nie spełniła moich oczekiwań, a cieszę się, bo zapłaciłam za nią tylko 25zł.


Książka jest napisana prosto, litery są w miarę duże i czyta się szybko. Przeczytałam w dwa dni; głównie dlatego, że czekały na mnie "Próby Ognia". Jest to dobry odmóżdżacz i jest dobra, kiedy ma się dużo wolnego czasu. A okładki są prześliczne. I to tyle z plusów. W głównej mierze jest mało ambitna i bardzo przewidywalna.

Główna bohaterka jest u mnie pierwsza na Czarnej Liście Znienawidzonych Głównych Bohaterek. America ma taki okropny sposób myślenia, widzi księcia w telewizji, który siedzi wyprostowany i dumny, jak na księcia przystało, ale i tak nazwie go "cieniasem". (Swoją drogą, po obiedzie z żarcia nie zostaje nic, ale na oglądanie durnego Biuletynu mogą sobie zrobić popcorn, tak?). Twierdzi, że powinna go nazwać przystojnym, ale przecież w niczym nie przypomina Aspena, jej wielkiej miłości. Żaden przystojny chłopak nie może go przypominać, byłby zbyt przystojny, ot co.

Czytałam to głównie dla Maxona. Książę jest wykreowany na tak słodką i dziecięca postać, że trudno mu się oprzeć, poważnie. Jest tak zadowolony, że będzie miał przyjaciółkę, że zrobiło mi się go później trochę szkoda. 

Byłam przeciwnie nastawiona do tej książki, ponieważ nie podoba mi sie idea, że trzydzieści pięć lasek stanie do typowego konkursu piękności, by wygrać sobie księcia. Z czego połowie zależy nie na księciu, a na koronie. Wszystkie takie super piękności, ale oczywiście America jest "przeciętna". Autorka napisała już o tym z trzy razy w ciągu pierwszych pięciu rozdziałów.

Naprawdę nie polubiłam Aspena. Taki dumny chłopak, który nie chce, by dziewczyna robiła to, co "on powinien".

(SPOILER! SPOILER!)
Po pewnym czasie America stwierdza, że Maxon jest spoko, można z nim spróbować. Ale godzi się na to, aby wciąż spotykał się z innymi dziewczynami, może je nawet całował, próbował znaleźć sobie księżniczkę, chociaż on powiedział jej przedtem, że mu się podoba. Nie podoba jej się to jego ciągłe szukanie, ma mieszane uczucia, ale przecież pojawia się Aspen, całują się i wszystko super. A potem ma znowu za złe do Maxona. A potem znowu myśli, że Maxon serio jest spoko. A potem stwierdza, że nie może już być z Aspenem, bo jednak czuje coś do Maxona. 
No przepraszam, ale jak kobieta w ciąży.

W każdym razie średnio mi się ta książka podobała, ale jeśli następne części pojawią się w biedronce, to sobie kupię.

Wiem, że fani Rywalek mnie teraz znienawidzą, ale cóż, mówi się 'trundo'.

Moja ocena: 3,5/6

       
       

2 komentarze:

  1. Mi osobiści ta książka się podobała ale bardzo dobrze piszesz (y)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje widzimisie, jednemu się dana książka podoba, drugiemu nie, a sama widziałam, że zdania na temat tej książki są mocno podzielone :) Dziękuję ;)

      Usuń

Napisz coś od siebie. Wyraź swoją opinię. Zostaw po sobie ślad. Nie jesteś kolejną osobą, która weszła na tego bloga; jesteś Czytelnikiem. Osobą, dla której mogę pisać, która napawa mnie motywacją, a dzięki której blog wciąż się poszerza i rozwija. Dziękuję, że tu jesteś :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.