środa, 10 lutego 2016

"Magnus Chase i bogowie Asgardu: Miecz Lata" Rick Riordan.


Tytuł: Magnus Chase i bogowie Asgardu: Miecz Lata".
Autor: Rick Riordan.
Tytuł oryginału: Magnus Chase and the Gods of Asgard: The Sword of Summer. 
Wydawnictwo: Galeria Książki.
Liczba stron: 520.
Opis: Magnus Chase nie jest typem grzecznego chłopca. Od strasznej nocy przed dwoma laty, kiedy mama kazała mu uciekać, a potem zginęła, żyje samotnie na ulicach Bostonu. Przetrwał dzięki sprytowi i inteligencji, będąc zawsze o krok przed policją i kuratoriami.
Pewnego dnia Magnus dowiaduje się, że ktoś jeszcze usiłuje go znaleźć – wuj Randolph, człowiek, przed którym mama zawsze go ostrzegała. Kiedy usiłuje przechytrzyć wuja, wpada prosto w jego łapy. Randolph zaczyna mu opowiadać coś, co brzmi jak brednie o skandynawskiej historii i dziedzictwie Magnusa – zaginionej od tysięcy lat broni.
Coraz więcej elementów układanki zaczyna się jednak składać w sensowną całość. Z zakamarków pamięci Magnusa powracają powieści o bogach Asgardu, wilkach i Ragnaröku – dniu sądu. Ale Chase nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, ponieważ świat zostaje zaatakowany przez ogniste olbrzymy i Magnus musi wybrać między własnym bezpieczeństwem a życiem wielu niewinnych ludzi.




Riordana po prostu uwielbiam. Przeczytałam całą serię Percy’ego Jacksona, oczekiwałam „Krwi Olimpu” siedząc jak na szpilkach, „Kroniki Rodu Kane” pochłonęłam w dwa dni, do teraz czekam na moment aż będę mogła przeczytać wszystkie dodatki i poluję na „Greckich Bogów/Herosów według Percy’ego Jacksona.” Zatem dlaczego Magnus Chase mnie tak nie pochłonął? Co go różniło od innych dzieł wujka Ricka? Chyba najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że sama nie znam na to odpowiedzi.

"Wiedza na temat różnych spraw nie zawsze jest warta ceny, jaką za nią zapłacono."


                Po Krwi Olimpu myślałam, że wykituję. Nie mogłam się pogodzić z faktem, że to już koniec. A potem patrzę – wujek Rick wydaje nowe książki, nie tylko o Percym, ale o całkiem nowej postaci, w dodatku związaną krwią z Annabeth. Oczywiście, ze wszystkich nowości, „Miecz Lata” był na pierwszym miejscu i musiałam mieć tę książkę.
                Rick nie zboczył ze schematu, wciąż mamy nastolatka, który nie ma pojęcia o swoim pochodzeniu i prędzej czy później się o tym dowiaduje. Ale czy mamy tutaj dzieciaka boga z Wielkiej Trójki, jak Percy, albo takiego, który gości w swoim ciele wielkiego Horusa? Nie, nie, nie. Myślę, że tą kwestią wujaszek może Was jeszcze zaskoczyć. Tutaj mamy bezdomnego Magnusa Chase, który w dość nietypowy sposób trafia do hotelu Walhalla.
                Podobnie jak poprzednim dziełom Ricka, w tej książce również nie zabrakło humoru. Ponownie wykreował barwne postacie, dodał trochę zagadek i ciekawych rozwiązań. Zaczęłam czytać pełna nadziei i całkowicie zajarana tą książką, a skończyłam już nieco znudzona, z ulgą, że to już koniec. W przeciwieństwie do Percy’ego, którego przeczytałam na jednym tchu, Magnus mnie zmęczył. Po prostu patrzyłam na tą książkę na biurku i widziałam, ile jeszcze zostało mi do przeczytania, a w głowie miałam tylko jedną myśl „o matko, jeszcze muszę tyle przeczytać”.  Jakoś jednak udało mi się przez to przejść i na końcu miałam miłe zaskoczenie w postaci chęci do czytania dalej. Ostatnie rozdziały może i nie trzymały w napięciu, ale czytało mi się już lżej.

"Coś, co przychodzi tanio, nie jest wiele warte."

Mam co do tej książki mieszane uczucia. Z jednej strony podobała mi się, mimo wszystko jest dobrze napisana, pełna humoru i wcale nie tak trudna w odbiorze, a z drugiej zmęczyła mnie i w połowie zrobiłam sobie chyba tygodniową przerwę. Miałam problem z ocenieniem jej, patrzyłam na autora, który do tej pory mnie nie zawiódł, ale mimo wszystko oceniam książkę, a nie autora. Pozostaje mi tylko czekać na następne tomy i zobaczyć jak to będzie. Być może jeszcze Riordan mnie zaskoczy.
                A Ciebie, czytelniku, jeśli jeszcze wahasz się czy warto przeczytać, zachęcam. Jeśli nie jesteś pewny czy książka Ci się spodoba, to może pożycz od kogoś, przeczytaj PDF, aby nie musieć kupować – chyba, że nie jest to problem. W końcu, ile czytelników tyle opinii, a być może akurat dla kogoś ta książka okaże się fenomenem.

Moja ocena:
5,5/10

2 komentarze:

  1. Po Magnusa naprawdę mam ogromną ochotę sięgnąć. Albo po którąkolwiek powieść Ricka Riordana.
    Twoja recenzja jest naprawdę intrygująca, chociaż tak słabo ją oceniłaś. Ja mam nadzieję, że to będzie kolejna, intrygująca podróż :)
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do sięgnięcia, może akurat Tobie się spodoba, ja jednak najbardziej polecam Percy'ego Jacksona :)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.