niedziela, 16 października 2016

Jak zmieniły mnie książki? Iskierki #1

Od samego początku ten blog nie miał być tylko  recenzyjny. Z samego początku zakładałam, że będzie ogólno-książkowy, gdzie będę mogła trochę się powypowiadać na niektóre tematy i faktycznie parę takich postów dodałam, jednak po dłuższym zastanowieniu zostały usunięte. Teraz wracam z nimi ponownie i nadaję im nazwę, czyli "Iskierki". Iskierki będą postami związanymi z książkami, gdzie będę mogła trochę popisać od rzeczy, ponarzekać i co tam mi wpadnie do głowy. Mają też za zadanie być "zapychaczami" między recenzjami, więc zobaczymy co z tego wyniknie.
______________________

Często słyszy się o tym, jak to książki poprawiają koncentracje, pomagają w ortografii i logicznym myśleniu, bardziej otwierają ludzi na świat oraz wiele innych. Ale w ilu procentach jest to prawda i ile procent ludzi może się z tym zgodzić? W tym poście postaram się opowiedzieć o tym, jak książki zmieniły mnie, w czym mi pomogły, a w czym wręcz przeciwnie.

1. Poprawiły się moje oceny. 
Oczywiście, że to było wiadome, ale nie mówię tutaj o przedmiotach ścisłych. Nikogo chyba nie zaskoczy to, że chodzi o język polski. Moja ortografia wskoczyła na wyższy poziom, nie mam również problemu w pisaniu rozprawek, opowiadań i charakterystyk. Łatwiej doszukuję się informacji w tekście, czytam szybciej. Ważne jest też w tym to, że nauka idzie mi łatwiej, jeśli muszę coś przeczytać i zapamiętać oraz, że zanim zaczęłam czytać już tak "na poważnie" moje oceny były... słabe, ładnie mówiąc.

2. Zaczęłam pisać. 
W życiu każdego mola książkowego kiedyś pojawia się myśl "też chciałbym wydać własną książkę". Ze mną nie było inaczej, równo z pokochaniem czytania pokochałam również pisanie. Szkolę się w tym i wierząc opiniom innych, idzie mi całkiem nieźle. Piszę też coś, co mam w planach wydać i jestem na dobrej drodze. 

3. Zamknęłam się. 
Może to się wydawać śmieszne i sprzeczne z ogólnymi założeniami, ale książki wcale nie sprawiły, że zrobiłam się bardziej otwarta na świat i innych ludzi. Wręcz przeciwnie. Zrobiły ze mnie zawodowego introwertyka. Nie przeszkadza mi samotność, cisza, nie odczuwam potrzeby kontaktów z ludźmi. Może dla innych jestem nieco dziwna, ale to również mi nie przeszkadza. Wolę przesiedzieć cały dzień w pokoju - samotnie lub z chłopakiem - niż wyjść z domu. 

4. Filozofuję. 
Każdy, kto czyta moje recenzje, prędzej czy później to zauważy. Czy nie lubię doszukiwać się głębszych sensów i rozczulać nad nimi? Lubię. Lubię rozmyślać nad różnymi rzeczami, dwukrotnie sprawdzać w głowie to, co chcę powiedzieć czy napisać, zastanawiać się nad skutkami niektórych czynów. Czy to męczące? Nie. Zaraz ktoś może powiedzieć, że przecież nie można wiecznie myśleć nad swoim następnym krokiem, ale to przychodzi mi samoistnie. Nie poświęcam na to czasu, tak naprawdę nie zwracam na to uwagi. Tak jest i już. 

5. Myślę samodzielnie. 
"Jak to myślisz samodzielnie? Każdy myśli samodzielnie!" No... nie każdy. W każdym otoczeniu pojawia się osoba, która nie potrafi wyrazić własnego zdania i podąża za resztą. Nigdzie nie pasuje i próbuje się dostosować. Tak trochę było i ze mną. Przez długi czas zwracałam uwagę na to, co powiedzą inni, jak na mnie zareagują, co mogę zrobić, żeby się "wpasować". Przestałam. I teraz mi lepiej. Może trochę to odosobnienie sprawiło, że moich myśli nie zadręczają inni ludzie i nie zależy mi na ich opinii. Między innymi nie kupuję ubrań, które mi się nie podobają, tylko dlatego, że są teraz modne. Jestem szczera i jeśli chcę coś powiedzieć, to powiem. Mam własne zdanie i nie przeszkadza mi, że ktoś się ze mną sprzecza, bo szanuję zdanie drugiej osoby. 
Dopóki nie kłócę się z chłopakiem.
Wtedy ja mam rację. 
I on o tym wie. 


A Was zmieniły jakoś książki?  




2 komentarze:

  1. Naprawdę świetny wpis i wiele z rzeczy, które wymieniłaś dotyczą też mnie. Hmm dodałabym też wrażliwość i umiejętność postawienia się w czyjeś sytuacji. Z książek też można parę rzeczy wynieść np. kiedyś na konkursie było coś o teleskopie Hubbleya, o którym czytałam w "Dziewczynie z Pomarańczami". Hahaha i ktoś mi powie, że czytanie książek jest nudne. Warto było, bo dodatkowy punkt był!

    OdpowiedzUsuń
  2. Praktycznie wszystko z tego postu dotyczy także mnie ;) Dzięki książkom udzielam się dużo na lekcjach,bo mam wiedzę zaczerpniętą z różnych książek :D Zawsze mam jakiś argument do rozprawki, a moja ortografia się poprawiła :D Słownictwo mam nieco bardziej rozbudowane :D Jednak także nie otworzyłam się na świat, bo wolę czytać ukochane książki, niż użerać się z tymi wszystkimi ludźmi :D
    Świetny wpis!

    booksureourworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.