Tytuł: Przeklęci święci.
Cykl: Jednotomowa.
Autor: Maggie Stiefvater.
Tytuł oryginału: All the Crooked Saints.
Wydawnictwo: Uroboros.
Liczba stron: 360.
Gatunek: Fantastyka.
Opis: Olbrzym, pastor z głową kojota, mężczyzna porośnięty mchem i kobieta, na
którą zawsze pada deszcz – wszyscy przybyli do sennego i tajemniczego
miasteczka Bicho Raro w oczekiwaniu na cud. Zamieszkuje je rodzina
Soria, wśród której od wieków rodzą się święci, a pątnicy zmierzają do
nich z najdalszych zakątków kraju.
Beatriz, Joaquin i Daniel są kuzynami i postanawiają zawalczyć o swoją przyszłość. Chcą zmierzyć się z rodzinną legendą oraz przekleństwem. Pozornie niedostępna i zimna Beatriz uważa, że nie dotyczą jej porywy serca. Joaquin jako tajemniczy Diablo, Diablo oddaje się pasji prowadzenia nielegalnej rozgłośni radiowej. Daniel – mianowany przez rodzinę świętym z Bicho Raro – zdaje się czynić cuda dla wszystkich poza sobą.
Nad pustynne Kolorado nadciąga mrok, który można pokonać tylko wtedy, jeśli ma się odwagę spojrzeć w głąb siebie i zmierzyć się z własnymi uczuciami. Jak cuda odmieniają los pątników, tak los rodziny Soria odmieni się wraz z przybyciem do miasteczka Pete'a Wyatta i historią pewnej miłości.
Beatriz, Joaquin i Daniel są kuzynami i postanawiają zawalczyć o swoją przyszłość. Chcą zmierzyć się z rodzinną legendą oraz przekleństwem. Pozornie niedostępna i zimna Beatriz uważa, że nie dotyczą jej porywy serca. Joaquin jako tajemniczy Diablo, Diablo oddaje się pasji prowadzenia nielegalnej rozgłośni radiowej. Daniel – mianowany przez rodzinę świętym z Bicho Raro – zdaje się czynić cuda dla wszystkich poza sobą.
Nad pustynne Kolorado nadciąga mrok, który można pokonać tylko wtedy, jeśli ma się odwagę spojrzeć w głąb siebie i zmierzyć się z własnymi uczuciami. Jak cuda odmieniają los pątników, tak los rodziny Soria odmieni się wraz z przybyciem do miasteczka Pete'a Wyatta i historią pewnej miłości.
Zanim
zaczęłam ją czytać, mignęło mi parę negatywnych opinii. Główne zarzuty spadały
na akcję tej książki, a raczej jej brak. Ale znalazłam też opinie, że ta
książka nie miała być pędzącym rollercoasterem, a refleksyjną, klimatyczną
powieścią i ku nim skłaniam się bardziej.
Jednak wszyscy mamy w sobie mrok. Rzecz w tym, ile zdołamy pomieścić w sobie światła.
Podczas gdy jego żona spędzała noce na tworzeniu papierowych kwiatów tak pięknych, że wydawały się prawdziwe, Francisco spędzał dni na pielęgnacji prawdziwych kwiatów tak pięknych, że wydawały się sztuczne.
Nie chciał zostać sam w ciężarowce, bo przebywanie w pojedynkę w ciemnym pojeździe wydawało się bardziej złowieszcze niż przebywanie w ciemną noc z Beatriz. Pamiętał o zabraniu butelki wody, żeby nie wyschnąć na pustyni (wsunął ją sobie za koszulę), oraz latarki (nie wsunął jej sobie za koszulę).
Tak byłam zajęta myśleniem o
tym, jak ta książka jest nudna, że chwilę mi zajęło uświadomienie sobie, że o
czymś opowiada. Styl pisania autorki jest specyficzny, bardzo charakterystyczny.
Ma skłonności do przesady, powtórzeń, które ubarwiają, a przy tym tworzy
świetny klimat. Podczas czytania czułam się, jakby to rzeczywiście ona
opowiadała tę historię i robiła to z dużym przejęciem. To było to, co w końcu
pozwoliło mi się wciągnąć. Każdy z bohaterów ma swój indywidualny styl, wszyscy
się różnią, są kolorowi. Historia również jest ciekawa i nieoczywista, motyw
cudów i mroków nie został opisany na raz, w jednym akapicie, a w miarę poznawania
historii, poznawało się jego sens. Akcja nie jest super nieprzewidywalna czy
pełna plot twistów, ale ma w sobie coś interesującego, nowego, co sprawia, że
czyta się całkiem przyjemnie.
Z pewną trudnością Beatriz poukładała myśli z powrotem w odpowiednich miejscach. Miłość, zwłaszcza świeża, świetnie sobie radzi z rozrzucaniem ich dookoła.
Myślę, że warto dać szansę tej
książce, którą określiłabym nawet jako bajkę. Nie ukrywam, że jest nudnawa, ale
nadrabia własnym, niepowtarzalnym klimatem i bardzo poruszając wyobraźnię.
Moja ocena: 7/10

Fabuła może i bywa nudnawa, ale nie jest ona najważniejszym elementem książki. Myślę, że chodzi właśnie o klimat, bajkowość oraz przesłanie :D
OdpowiedzUsuńwww.kulturalnameduza.pl
Szczerze to aż mi serce podskoczyło, jak zobaczyłam, czyją książkę recenzujesz. Po przeczytaniu Kruczego Cyklu pokochałam Stiefvater miłością niezłomną i z pewnością przeczytam także ,,Przeklętych Świętych". Zwłaszcza, że ja akurat jestem z tych, co to uwielbiają i książki pełne zwrotów akcji, i te trochę "nudniejsze". Wszystkie mają swój własny klimat.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się to zdanie: ,,Jeśli można mówić o jakichkolwiek głównych bohaterach, to są nimi w sumie wszyscy.'' Lubię autorów, którzy nie skupiają się tylko na jednej postaci, ale na całym ich spektrum. W końcu w życiu każdego jest masa istotnych osób, i każda z nich ma własną historię do opowiedzenia.
Cieszę się, że pomimo powolnej akcji znalazłaś w ,,Przeklętych Świętych" coś głębszego :). Pozdrawiam!
https://opowiadania-by-damayanti.blogspot.com/
Nie czytałam jeszcze twórczości tej autorki i muszę koniecznie to nadrobić.
OdpowiedzUsuńCzeka na półce na odpowiedni czas. Lubię styl autorki i myślę, że i tym razem się nie zawiodę.
OdpowiedzUsuńFantastyka, to zupełnie nie moje klimaty (na dzień dzisiejszy, może kiedyś to się zmieni). Uwielbiam książki, które od samego początku wciągają, w których od samego początku się coś dzieje. Jednak gdy jest odwrotnie, lecz jednak książka ma swój klimat i bardzo porusza wyobraźnię, to można faktycznie dać szansę.
OdpowiedzUsuńJestem z natury osobą, która – stety lub niestety – wymaga od książek, by coś się w nich działo. Potrzebuję akcji, która mną mocno trzepnie i pozbawi tchu na parę sekund, bym się głośno zastanawiała „co tu się właściwie dzieje?”. Jednak po wielu recenzjach (w tym Twojej) już wiem, że tego tutaj nie zaznam, jednak skoro niesie ona ze sobą jakieś przesłanie, to czemu nie wyrzucić z głowy negatywnych opinii i dać jej kiedyś szansę? Przecież kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, czyż nie? ;)
OdpowiedzUsuńLove this post.
OdpowiedzUsuńRegards.
Neverpayful.com
Dealswithin.com