sobota, 15 września 2018

Sowy lgną do cudów, czyli "Przeklęci święci" Maggie Stiefvater.



Tytuł: Przeklęci święci.
Cykl: Jednotomowa.
Autor: Maggie Stiefvater.
Tytuł oryginału: All the Crooked Saints.
Wydawnictwo: Uroboros.
Liczba stron: 360.
Gatunek: Fantastyka.
Opis: Olbrzym, pastor z głową kojota, mężczyzna porośnięty mchem i kobieta, na którą zawsze pada deszcz – wszyscy przybyli do sennego i tajemniczego miasteczka Bicho Raro w oczekiwaniu na cud. Zamieszkuje je rodzina Soria, wśród której od wieków rodzą się święci, a pątnicy zmierzają do nich z najdalszych zakątków kraju.
Beatriz, Joaquin i Daniel są kuzynami i postanawiają zawalczyć o swoją przyszłość. Chcą zmierzyć się z rodzinną legendą oraz przekleństwem. Pozornie niedostępna i zimna Beatriz uważa, że nie dotyczą jej porywy serca. Joaquin jako tajemniczy Diablo, Diablo oddaje się pasji prowadzenia nielegalnej rozgłośni radiowej. Daniel – mianowany przez rodzinę świętym z Bicho Raro – zdaje się czynić cuda dla wszystkich poza sobą.
Nad pustynne Kolorado nadciąga mrok, który można pokonać tylko wtedy, jeśli ma się odwagę spojrzeć w głąb siebie i zmierzyć się z własnymi uczuciami. Jak cuda odmieniają los pątników, tak los rodziny Soria odmieni się wraz z przybyciem do miasteczka Pete'a Wyatta i historią pewnej miłości.



Zanim zaczęłam ją czytać, mignęło mi parę negatywnych opinii. Główne zarzuty spadały na akcję tej książki, a raczej jej brak. Ale znalazłam też opinie, że ta książka nie miała być pędzącym rollercoasterem, a refleksyjną, klimatyczną powieścią i ku nim skłaniam się bardziej.

Jednak wszyscy mamy w sobie mrok. Rzecz w tym, ile zdołamy pomieścić w sobie światła.


                Jeśli można mówić o jakichkolwiek głównych bohaterach, to są nimi w sumie wszyscy. Jednak najwięcej akcji kręci się wokół trzech kuzynów: Daniela, Joaquina i Beatriz. Daniel jest Świętym z Bicho Raro, ludzie zjeżdżają się tam w poszukiwaniu cudu, a on potrafi je odprawić. Joaquin marzy o własnej stacji radiowej i byciu prezenterem, jednak na razie musi mu wystarczyć nielegalne nadawanie z małej ciężarówki, którą odnowiła i przerobiła na rozgłośnię Beatriz. Beatriz jest dziewczyną bez uczuć, dużo myśli poświęca nauce i analizowaniu wszystkiego, wraz z tatą wymyślili swój własny szyfr, którym się porozumiewają. Wszystko toczy się jak zwykle, zjeżdżają się nowi pątnicy, czyli ludzie oczekujący na cud, aż nagle Święty z Bicho Raro odchodzi na pustynie, zostawiając po sobie tylko list dla Beatriz. Ingerowanie w czyjś cud jest surowo zakazane, gdyż można ściągnąć na siebie mrok, ale Daniel pomaga jednej z pątniczek i ucieka na pustynię, by nikogo nie skrzywdzić. Dwójka kuzynów siedzących w pirackiej rozgłośni radiowej próbuje wymyślić, jak pomóc Danielowi, a jednocześnie nie ściągać na siebie mroku. 

Podczas gdy jego żona spędzała noce na tworzeniu papierowych kwiatów tak pięknych, że wydawały się prawdziwe, Francisco spędzał dni na pielęgnacji prawdziwych kwiatów tak pięknych, że wydawały się sztuczne.

                Powiem szczerze, że długo czekałam na rozwój akcji. O ile początek mogłam usprawiedliwić tym, że wszystko się zaczynało, o tyle kiedy w środku wciąż nic się nie działo, zaczęłam się zastanawiać, co jest nie tak. Sporadycznie pojawiały się momenty, które przyspieszały akcję na parę stron, a następnie znowu zwalniała. Jak się okazało, o to chodziło. Jak napisałam na początku, to nie ma być pędzący rollercoaster, pełny plot twistów, zwrotów akcji i fajerwerków, ale nasze przyzwyczajenie do takich książek robi swoje. Te pędzące, naszpikowane w akcję książki często uważamy za lepsze i trudno nam dostrzec potencjał tych spokojnych, klimatycznych powieści, chyba że ktoś wyjątkowo się w nich lubuje. Ja jednak wolę tę pierwszą grupę, ale postarałam się trochę wysilić i spojrzeć na Przeklętych łagodniejszym okiem, i sprawdzić, co kryje się za tą „nudą”.


Nie chciał zostać sam w ciężarowce, bo przebywanie w pojedynkę w ciemnym pojeździe wydawało się bardziej złowieszcze niż przebywanie w ciemną noc z Beatriz. Pamiętał o zabraniu butelki wody, żeby nie wyschnąć na pustyni (wsunął ją sobie za koszulę), oraz latarki (nie wsunął jej sobie za koszulę). 
                Tak byłam zajęta myśleniem o tym, jak ta książka jest nudna, że chwilę mi zajęło uświadomienie sobie, że o czymś opowiada. Styl pisania autorki jest specyficzny, bardzo charakterystyczny. Ma skłonności do przesady, powtórzeń, które ubarwiają, a przy tym tworzy świetny klimat. Podczas czytania czułam się, jakby to rzeczywiście ona opowiadała tę historię i robiła to z dużym przejęciem. To było to, co w końcu pozwoliło mi się wciągnąć. Każdy z bohaterów ma swój indywidualny styl, wszyscy się różnią, są kolorowi. Historia również jest ciekawa i nieoczywista, motyw cudów i mroków nie został opisany na raz, w jednym akapicie, a w miarę poznawania historii, poznawało się jego sens. Akcja nie jest super nieprzewidywalna czy pełna plot twistów, ale ma w sobie coś interesującego, nowego, co sprawia, że czyta się całkiem przyjemnie. 
Z pewną trudnością Beatriz poukładała myśli z powrotem w odpowiednich miejscach. Miłość, zwłaszcza świeża, świetnie sobie radzi z rozrzucaniem ich dookoła. 
                Myślę, że warto dać szansę tej książce, którą określiłabym nawet jako bajkę. Nie ukrywam, że jest nudnawa, ale nadrabia własnym, niepowtarzalnym klimatem i bardzo poruszając wyobraźnię.

Moja ocena: 7/10

7 komentarzy:

  1. Fabuła może i bywa nudnawa, ale nie jest ona najważniejszym elementem książki. Myślę, że chodzi właśnie o klimat, bajkowość oraz przesłanie :D

    www.kulturalnameduza.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze to aż mi serce podskoczyło, jak zobaczyłam, czyją książkę recenzujesz. Po przeczytaniu Kruczego Cyklu pokochałam Stiefvater miłością niezłomną i z pewnością przeczytam także ,,Przeklętych Świętych". Zwłaszcza, że ja akurat jestem z tych, co to uwielbiają i książki pełne zwrotów akcji, i te trochę "nudniejsze". Wszystkie mają swój własny klimat.
    Bardzo podoba mi się to zdanie: ,,Jeśli można mówić o jakichkolwiek głównych bohaterach, to są nimi w sumie wszyscy.'' Lubię autorów, którzy nie skupiają się tylko na jednej postaci, ale na całym ich spektrum. W końcu w życiu każdego jest masa istotnych osób, i każda z nich ma własną historię do opowiedzenia.
    Cieszę się, że pomimo powolnej akcji znalazłaś w ,,Przeklętych Świętych" coś głębszego :). Pozdrawiam!

    https://opowiadania-by-damayanti.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze twórczości tej autorki i muszę koniecznie to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czeka na półce na odpowiedni czas. Lubię styl autorki i myślę, że i tym razem się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyka, to zupełnie nie moje klimaty (na dzień dzisiejszy, może kiedyś to się zmieni). Uwielbiam książki, które od samego początku wciągają, w których od samego początku się coś dzieje. Jednak gdy jest odwrotnie, lecz jednak książka ma swój klimat i bardzo porusza wyobraźnię, to można faktycznie dać szansę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem z natury osobą, która – stety lub niestety – wymaga od książek, by coś się w nich działo. Potrzebuję akcji, która mną mocno trzepnie i pozbawi tchu na parę sekund, bym się głośno zastanawiała „co tu się właściwie dzieje?”. Jednak po wielu recenzjach (w tym Twojej) już wiem, że tego tutaj nie zaznam, jednak skoro niesie ona ze sobą jakieś przesłanie, to czemu nie wyrzucić z głowy negatywnych opinii i dać jej kiedyś szansę? Przecież kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, czyż nie? ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i pomagasz mi się rozwijać. Zostaw po sobie ślad, chętnie też do Ciebie wpadnę!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.