Tytuł: Tusz.
Cykl: Księgi skór (tom 1).
Autor: Alice Broadway.
Tytuł oryginału: Ink.
Wydawnictwo: Czwarta Strona.
Liczba stron: 378.
Gatunek: Młodzieżowe.
Opis: Każde zachowanie, każdy uczynek, każda ważna chwila zostawia ślad na Twojej skórze. Leora jest przekonana, że jej zmarły ojciec powinien zostać zapamiętany na zawsze. Wie, że zasługuje on, aby wszystkie jego tatuaże zostały usunięte i przekształcone w księgę skóry jako dowód dobrego życia, jakie wiódł.
Jednak kiedy odkrywa, że jego tusz zmieniono, a księga jest niekompletna, zaczyna się zastanawiać, czy tak naprawdę kiedykolwiek go znała.
Opis ze strony wydawnictwa.
Tusz zaciekawił mnie od razu, zarówno okładką i opisem. Byłam ciekawa, co to takiego i jak to wypadnie, więc nie mogłam sobie odpuścić. Z początku od razu zaleciało mi schematem Igrzysk, ale historia szybko się wybroniła.
Serce powinno trzymać się w środku. Nie można go chronić, jeśli komuś je oddajesz.
Leora od zawsze marzyła, by zostać tatuażystką. Nawet kiedy umiera jej ukochany ojciec, nie rezygnuje ze swoich planów i pasji. Tęskni za nim, ale wie, że niedługo księga z jego skóry trafi do ich mieszkania, tak jakby wciąż żył. Kiedy Leora próbuje dostać się do jego księgi okazuje się, że została skonfiskowana. Nie wiadomo, co będzie dalej z jej ojcem, na którego skórze wykryto nieprawidłowości. Leora pamięta tatuaż kruka u taty, którego nie było w księdze. Matka milczy jak zaklęta, wszyscy wokół wydają się coś wiedzieć, poza Leorą. Na jaw wychodzą sekrety jej ojca, o których nie miała zielonego pojęcia, a na domiar tego ma wrażenie, jakby ktoś nią sterował. Leora musi dowiedzieć się, o co chodzi i pozbierać wszystkie kawałki układanki, nim będzie za późno.Kiedyś spojrzysz w przeszłość i zaczniesz się zastanawiać, jak to się stało, że pozwoliłaś komuś takiemu wywierać wpływ na twoje życie.
Po paru pierwszych rozdziałach zaczęłam myśleć „no nie, znowu to samo”. Dostajemy społeczeństwo podzielone na grupy, w tym wypadku na pracę, którą dostają w odniesieniu o ich wyniki z testów na koniec szkoły. Jest Leora, która chce zostać tatuażystką, ale okazuje się, że świetnie pasuje również do skórowników, gdzie pracował jej ojciec. Z początku dziewczyna wierzy w system i nienawiść do Nienaznaczonych, ludzi bez tatuaży, ale potem zaczyna powątpiewać. Brzmi znajomo? No pewnie, że tak, bo tak teraz wygląda większość młodzieżówek. Ale w miarę czytania zauważyłam, że ta książka jednak się różni. Są małe, niepozorne różnice, które jednak sprawiają, że historia odbiega od tych wszystkich schematów. Główna bohaterka nie jest ciemną, mętną masą, która nagle się buntuje bez żadnych podstaw i przekonań, i leci na pierwszego lepszego przystojniaka. Tak naprawdę romans w tej książce się nie pojawił, a Leorę wyjątkowo polubiłam, bo była nawet rozumną, przyjazną, nieco łatwowierną postacią, która ma swoje cele i ambicje.
Moje ciało mnie zawodzi, nie mogę pokazać innym prawdziwej siebie - oni zobaczą tylko dziewczynę, która jest nijaka. Ale to nie ma znaczenia. Pokryję moją skórę odcieniami szarości i czernią. Stanę się kimś nowym. Zmienię się dzięki krwi, bólowi i tuszowi.
Bardzo spodobał mi się motyw tatuaży i przerabiania skór martwych na księgi, choć jest to nieco makabryczne. Społeczeństwo, w którym żyje Leora, ma swoje zasady, swoją historię opartą na baśniach, które również możemy przeczytać, by lepiej poznać ich zasady i skąd się wzięły. Nie mówię, że mamy tutaj całkowity brak schematów, bo tego już trudno uniknąć, ale zostały one fajnie wpasowane. Są momenty zaskoczenia i plot twisty, choć niektórych rzeczy możemy domyśleć się sami. Nie jest to najambitniejsza książka na świecie, to wciąż prosta historia dla młodzieży, ale czyta się niesamowicie przyjemnie i bardzo szybko, w dodatku wciąga niemal od razu. Mamy różne postacie o odmiennych charakterach, które nadają tempa tej książce. Nie brakuje również wątków przyjaźni, rodzinnych więzów i zdrady, autorka skupia się i na tych aspektach, by dodać książce nieco dramaturgii, choć oczywiście i na to popatrzmy z przymrużeniem oka. Opowieści są naszą przeszłością. Dzięki przeszłości będziemy żyć teraźniejszością.
Podsumowując, jestem jak najbardziej na tak, chętnie sięgnę po kolejną część i poznam losy Leory, bo skończyło się dosyć tajemniczo. Jestem ciekawa, jak to się dalej potoczy i czy poziom spadnie lub też zwiększy się. Jak najbardziej polecam!
Moja ocena: 7/10
Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona (We Need Ya!).


Również czekam na kolejną część tej książki, gdyż "Tusz" naprawdę bardzo mi się spodobał, a okładka to po prostu jakieś cudo 😍.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Girl in books
Brzmi w porządku. Fajnie, że przedstawiłaś zarówno mocno, jak i te nieco słabsze strony, oraz zwróciłaś uwagę na schematy, których udało się autorce zgrabnie ominąć. A brak wątku miłosnego wręcz... szokuje. Pozytywnie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Ksiazkowa-przystan.blogspot.com
Całkiem ciekawie to brzmi... Muszę się temu przyjrzeć 😉
OdpowiedzUsuńMi też bardzo podoba się okładka. Mam w planach tę książkę. :)
OdpowiedzUsuńMuszę to napisać.. zachwyciła mnie estetyka twojego bloga! Niby taki prosty, ale bardzo piękny.
OdpowiedzUsuńA co do samej książki. Jestem jej ciekawa i na pewno mam w planach.
Tusz planowałam kupić w angielskiej wersji, ale teraz zastanawiam się czy jest sens, skoro polska okładka jest taka sama :/
OdpowiedzUsuńSlysSłysz o tej książce i kusi mnie by ją przeczytać
OdpowiedzUsuńGdzieś już słyszałam o tej książce, może warto po nią sięgnąć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!