Tytuł: Upiorne święta.
Cykl: Jednotomowa, zbiór opowiadań.
Autorzy: G. Masterton, A. Urbanowicz, J. Ćwiek, A. Przechrzta, T. Hildebrandt, M. Zychla, H. Greń, R. Cichowlas, J. Bielawski, P. Wilczyński.
Wydawnictwo: Akurat.
Liczba stron: 383.
Opis: Radosne oczekiwanie, uśmiechy na twarzach dzieci, rodzinne ciepło, życzliwość i miłość. Blask choinkowych lampek, apetyczne zapachy z kuchni, pięknie nakryty stół... Nic z tego. Niepewność, lęk, groza, przerażenie. Strach przed czymś nienazwanym i ból zadany ludzkimi rękami. Obawa, kto zajmie miejsce przy dodatkowym nakryciu i czego będzie chciał. Po lekturze tej książki Gwizdka już nigdy nie będzie taka jak kiedyś.
Zazwyczaj nie czytam zbiorów opowiadań, bo ciężko mi wczuwać się w te
historie, a gdy już się w jakieś opowiadanie wkręcę, ono zaraz się kończy. Nie
ukrywam, że po tę książkę sięgnęłam ze względu na Artura Urbanowicza, którego
twórczość uwielbiam, ale muszę powiedzieć, że dzięki temu odkryłam parę innych
perełek.
Oszukani i śmieszni byli w tym siwym mroku rozdzieranym gdzieniegdzie śnieżnymi garbami. Śmieszni i straszni z wypalonych od wrogich rozbłysków oczami skrytymi za ciemnymi szkłami przeciwsłonecznych binokli. - Jakub Bielawski "Krótka historia na pożegnanie".
 |
| https://www.instagram.com/blue.spark.books/?hl=pl |
Ta recenzja będzie
wyjątkowo krótka, bo streszczanie każdego z opowiadań mija się z celem. Trudno
też ocenić książkę jako całość, bo każdy z autorów ma swój własny styl i
inaczej przedstawił temat. Mimo wszystko udało im się na tyle zgrać, że nie
czułam tych przeskoków między opowiadaniami i gładko przechodziłam od jednego
do drugiego. Może to dlatego, że każda historia dzieje się mniej więcej w tym
samym czasie, bo w Święta i miejscem akcji jest Polska, ale zostało to
przedstawione na tak różne sposoby, że nie sposób wskazać innych podobieństw.
Każdemu z autorów udało się zbudować klimat, jedni w dosyć klasyczny
sposób, a drudzy całkowicie popuścili wodze fantazji. Temat przewodnim była
groza, czasem mniej lub bardziej wyczuwalna, autorzy straszą tutaj duchami,
nadprzyrodzonymi istotami, wpasowując się w dobre opowieści na Halloween, ale
też pokazują nam przerażające wizje przyszłości i konsekwencje popełnianych
czynów.
Bestia z Bieguna. Jestem wdzięczny osobie, która użyła tej kombinacji słów po raz pierwszy. Lepszej nie mogła wymyślić. Spotęgowała strach, a żadna inna emocja nie działa tak na ludzi. Żadna przereklamowana miłość, radość czy złość. Tylko strach, głupcy! To za jego pomocą steruje się masami, dzieli i skłóca całe społeczeństwa. - Artur Urbanowicz "87 centymetrów".
Gdybym miała wskazać swoje
ulubione, to trudno byłoby zdecydować się na jedno. Z pewnością nie zawiódł
mnie Artur Urbanowicz i bardzo się z tego cieszę, bo gdzieś z tyłu głowy miałam
obawy; w końcu to jego nazwisko ostatecznie mnie zachęciło. Ale bardzo podobało
mi się również opowiadanie Grahama Mastertona i mówię to jako osoba, która
nigdy jego książek nie czytała. Niekonwencjonalnie podeszli do tematu Marek Zychla
oraz Jakub Bielawski i opowiadania tych panów zrobiły na mnie duże wrażenie. W
książce właściwie nie ma złych opowiadań, przy żadnym nie czułam znużenia, ale
nie wszystkie zmroziły mi krew w żyłach, przez połowę przeszłam raczej
obojętnie. Tylko jedno opowiadanie, te Hanny Greń, całkowicie nie pasowało mi do reszty, zupełnie "od czapy", bardziej pasujące na thriller niż horror i może inaczej bym je odebrała we właśnie takim zbiorze. Ale podsumowując, wykonanie jak najbardziej na plus, autorom należy się uznanie, bo
widać ich starania i mimo wszystko stworzenie opowiadania, by nie było ono
płaskie, zbyt rozwlekłe lub za krótkie, do tego oryginalne, kiedy oprócz ciebie
tworzy je jeszcze kilku innych autorów, nie jest łatwą rzeczą. Choć może „przyjemnie”
to nie najlepsze określenie dla tego gatunku, to tak właśnie czytało mi się tę
książkę, idealnie sprawdziła się na nudne wieczory i nawet te opowiadania,
które do mnie nie trafiły, umiliły mi czas. Pozwolę sobie ominąć ocenę książki
jako całości, bo zwyczajnie nie da jej się tak ocenić, natomiast z czystym
sercem mogę ją polecić.
Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Akurat!
Ja czasem sięgam po zbiory opowiadań, jeśli chcę poznać styl różnych autorów. Jestem ciekawa i tego zbioru.
OdpowiedzUsuńNa ten moment mam rozpoczęte trzy zbiory opowiadań, więc ta pozycja musi poczekać na swoją kolej. Na pewno kuszą mnie autorzy, bo w większości lubię ich powieści.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Zdecydowanie jest to interesujący tytuł, poza tym można poznać nowych autorów :)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za zbiorami opowiadań, bo zdecydowanie wolę dłuższe formy. Ale doceniam sam pomysł na taką antologię zamiast słodkich świątecznych romansów.
OdpowiedzUsuńTotalnie moje klimaty, mimo że nie lubię zbytnio opowiadań :)
OdpowiedzUsuńMiałam przyjemność czytać, spędziłam z nią bardzo napięte wieczory ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Rzadko czytam opowiadania, ale może tym dam szansę ;)
OdpowiedzUsuń