poniedziałek, 19 października 2020

Obudzone żywioły, czyli "Berło ziemi" A. C. Gaughen.


Tytuł: Berło ziemi. 
Cykl: Żywioły (tom 1).
Autor: A. C. Gaughen. 
Tytuł oryginału: Reign the Earth.
Liczba stron: 464.
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska. 
Wydawnictwo: Uroboros. 
Opis: Shalia jest dumną córką pustyni, ale po latach niszczycielskiej wojny z sąsiednim królestwem jej lud desperacko pragnie końca konfliktu, który pochłonął życie tak wielu osób. Pragnąc wymienić wolność na bezpieczeństwo swojej rodziny, Shalia zostaje królową Krain Kości - kraju, w którym magia jest zakazana, a Żywioły - ludzie kontrolujący ziemię, powietrze, ogień i wodę - są traktowani jak zdrajcy, torturowani... a nawet bezlitośnie mordowani.
Wkrótce jednak dowiaduje się, że jedynym pragnieniem jej męża, Calixa, jest zniszczenie Żywiołów. 
Jeszcze przed koronacją Shalia odkrywa, że włada żywiołem ziemi. Uwięziona między irracjonalną nienawiścią męża do Żywiołów, a niebezpiecznym buntem prowadzonym przez własnego brata, Shalia musi wykorzystać swoją moc i dokonać niemożliwego wyboru: ocalić swoją rodzinę, ocalić Żywioły lub ocalić siebie. 


Byłam raczej neutralnie do tej książki nastawiona, z jednej strony bardzo mnie ciekawiła i chciałam ją poznać, z drugiej nie nastawiałam się na coś wybitnego i trochę bałam się, że okaże się gniotem. Jakże wielkie było moje szczęście, gdy po przeczytaniu ostatniej strony stwierdziłam, że skończyłam właśnie bardzo dobrą książkę.
Po raz kolejny się uśmiechnął, a ja zapragnęłam zdjąć z niego ten uśmiech, schować go i utworzyć zbiór wszystkich jego uśmiechów. 
https://www.instagram.com/blue.spark.books/?hl=pl
            Zacznę od końca, bo od podziękowań autorki, w których zdradza nam, jaką walkę przeszła przed wydaniem tej książki i mimo ogromnych przeciwności nie zrezygnowała. Ruszyły mnie jej słowa i dopiero po przeczytaniu podziękowań uświadomiłam sobie, że autorka włożyła w historię Shalii część siebie. Opisała historię dziewczyny, która mimo młodego wieku jest niezwykle odważną osobą, potrafiącą poświęcić się dla rodziny, zdzierżyć wszystko, byleby byli bezpieczni. Ogromnie polubiłam tę bohaterkę, sympatyczna, harda, bystra młoda kobieta, zdająca sobie sprawę z zagrożenia i działająca ostrożnie. Wyszła za starszego mężczyznę tylko po to, żeby między ich królestwami zapanował pokój. Z pokorą przyjęła to, co zesłał jej los, choć były momenty, gdy marzenia o szczęśliwym życiu i rodzinie budziły w niej dziecinne nadzieje i infantylną łatwowierność.

Po raz pierwszy od wielu miesięcy poczułam się bezpieczna i żywa, moje serce rozsadzało mi pierś i nawet trochę mnie rozbolało, było tak kochane, chociaż zniknęło tak wiele jego fragmentów.  
      Choć postać Shalii została dobrze dopracowana, to czuć, że autorka właśnie jej poświęciła większość swojej uwagi i ucierpiała na tym reszta postaci. Calix ze swoimi wiecznymi wahaniami nastrojów, Galen cichy i nieśmiały, ale jakby się tak przyjrzeć, to jednak nie, Kairos jako ta pozytywna postać, przyjaciółka Shalii, której więcej nie ma, niż jest, oni wszyscy cały czas gdzieś tam się kręcili, odgrywali całkiem ważne role, ale nie skupiali na sobie uwagi, byli tłem dla głównej bohaterki. Nie jest również żadną tajemnicą, kto zostanie jej wybrankiem, bo możemy się tego domyślić już na samym początku.
Będziesz wierzyć w to, w co ci każę wierzyć. 
          Sama historia również nie jest szczególnie zaskakująca i trzymająca w napięciu, za to wciągająca i czarująca. Dla młodszych czytelników będzie to magiczna historia o dziewczynie obdarzonej mocą, starsi natomiast mogą dostrzec temat przemocy, tej fizycznej i psychicznej, miłości, której czuć nie powinniśmy i tej, do której jesteśmy zmuszeni. Podział społeczeństwa, namawianie do nienawiści, problemy stare jak świat i dalej aktualne. Ponieważ jest to początek serii i żywioły dopiero zostały uwolnione, magii nie jest za dużo, ale liczę, że w kolejnych tomach to się zmieni. Choć nie ma tutaj pędzącej akcji, to fabuła nie ma dziur, martwych punktów czy niepotrzebnych zapychaczy, nie odczułam, by coś zostało dodane na siłę, a raczej wszystko toczyło się naturalnym rytmem i lektura szła przyjemnie. Widzę tutaj wykorzystany potencjał, który nabierze rozpędu wraz z kolejnymi książkami i liczę, że się nie zawiodę. Na koniec jeszcze dodam, że widziałam mnóstwo tekstów promocyjnych głoszących, że mamy tu coś podobnego do Sary J. Maas. To zdecydowanie nie jest druga Sarah J. Maas. To pierwsza A. C. Gaughen. I trzeba o tym pamiętać, przy sięganiu po tę książkę. 

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Uroboros!




8 komentarzy:

  1. Super, że aż tak ci się podobała. Ja planuję ją przeczytać, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że mam ją już na swojej półce, tylko brakuje mi czasu, by po nią sięgnąć.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy siegnę.
    Nie słyszałam o niej wcześnie, a i tak już mnóstwo książek czeka na przeczytanie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze się bawiłam w trakcie lektury! Podobała mi się i zaskoczyła mnie, mimo że teoretycznie nie podaje wielu nowych motywów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nic nowego, a jednak bardzo dobra lektura :)

      Usuń
  4. Przygoda czytelnicza, którą mogłabym przeżyć razem z moją młodzieżą, mieć materiał do czytelniczych dyskusji. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby tylko do książek dorzucali pakiet czasu na jej czytanie... ;) Planuję przeczytać, ale pewnie w odleglejszej przyszłości. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna, chciałabym zapomnieć fabułę, by móc ją przeczytać jeszcze raz :D

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i pomagasz mi się rozwijać. Zostaw po sobie ślad, chętnie też do Ciebie wpadnę!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.