sobota, 21 marca 2015

"Więzień Labiryntu" - James Dashner.


Tytuł: Więzień Labiryntu  Autor: James Dashner  Liczba stron: 419
Tytuł: Próby Ognia           Autor: James Dashner   Liczba stron: 415
Tytuł: Lek na Śmierć       Autor: James Dashner    Liczba stron: 384

Daję opis tylko pierwszej części, nie chcę, aby pojawiły się jakiekolwiek spoilery.
Opis:  Kiedy Thomas budzi się w ciemnej windzie, jedyną rzeczą jaką pamięta jest jego imię. Kiedy drzwi się otwierają jego oczom ukazuje się grupa nastoletnich chłopców, która wita go w Strefie – otwartej przestrzeni otoczonej wielkimi murami, która znajduje się w samym centrum wielkiego i przerażającego labiryntu.
Podobnie jak Thomas, żaden z mieszkańców Strefy nie wie z jakiego powodu się tu znalazł i kto ich tu zesłał. Czują jednak, że ich obecność nie jest przypadkowa i każdego ranka próbują znaleźć odpowiedź, przemierzając korytarze otaczającego ich labiryntu. Jednak ta droga nie jest łatwa, bowiem labirynt skrywa swoje okrutne tajemnice.
Kiedy następnego dnia po Thomasie windą do Strefy po raz pierwszy zostaje dostarczona dziewczyna przynosząc tajemniczą wiadomość, wszyscy Streferzy zdają sobie sprawę, że od tej pory nic nie będzie już takie jak było. Thomas podświadomie czuje, że to właśnie on i dziewczyna są kluczem do rozwiązania zagadki Labiryntu i znalezienia wyjścia. Ale z każdą chwilą czasu na to jest coraz mniej, a pytań wciąż więcej.
Dlaczego w ogóle znaleźli się w Strefie?
Jaka jest ich rola?
Kim są Stwórcy, którzy sprawują nad nimi kontrolę?
Czym jest labirynt i czy można znaleźć z niego wyjście?
Jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić i czy są na to gotowi?

Szansa jest tylko jedna: 
Znajdź wyjście albo giń.


„Więzień Labiryntu” to bestselerowa trylogia James’a Dashnera. Opowiada historię nastoletniego Thomasa, który pewnego dnia budzi się w ciemnej windzie, pamiętając jedynie swoje imię.
                Thomas pojawia się w miejscu, którego całkowicie nie kojarzy, przerażony i skołowany, otoczony grupą nastoletnich chłopaków. Witają go w Strefie, tak nazwali centrum kolosalnego Labiryntu. Nikt nie wie, dlaczego zostali tu wysłani, każdy z nich obudził się w tej ciemnej windzie, którą nazwali Pudłem, ale mają jeden cel, który sobie postawili – ucieczka.
„Zapomni o wszystkim, co dziwne. Zapomni o wszystkim, co złe. Zapomni o tym i nie spocznie, dopóki nie rozwiąże tej zagadki i nie znajdzie stąd wyjścia.”
                Można by pomyśleć, że wcale tam nie jest tak źle. Co miesiąc z Pudła wyskakiwał kolejny Świeżuch wraz z potrzebnym zapotrzebowaniem dla Streferów. Utworzyli pewne grupy, które zajmowały się różnymi rzeczami, między innymi pracą budowniczą i uprawianiem roli. Jednak Thomasa interesowała tylko jedna grupa – Zwiadowcy. Zajmowali się oni bieganiem po korytarzach Labiryntu i szukaniem drogi do wyjścia. Byli nadzieją dla pozostałych Streferów, wraz z ich powrotem oczekiwano wiadomości o wyjściu – ona jednak nigdy nie nadeszła. Przez ten cały czas, który spędzili w Strefie, dowiedzieli się tylko jednego – Labirynt się przemieszczał.
„Normalny labirynt byłby nie lada wyzwaniem - a ten zmienia się co wieczór, więc jeśli podejmiesz parę błędnych decyzji, to spędzisz nockę z wściekłymi bestiami. To nie jest miejsce na przygłupów i mazgajów.” 
                Pomimo tego, że w dzień wszystko było w porządku, Zwiadowcy musieli wrócić do wyznaczonej godziny, ponieważ korytarze się zamykały, a wtedy nie było już wyjścia ze Strefy. Jak się okazuje, ma to ochraniać Streferów przed Buldożercami, okropnymi monstrami stworzonymi przez Stwórców, którzy wyłaniali się każdej nocy, gotowi zniszczyć każdego Strefera. Po spotkaniu z Buldożercą chłopcy wychodzili z użądleniem. Przechodzili wtedy przez bolesny proces, który nazywali Przemianą. Nikt niw wiedział, co się działo podczas przemiany – nastolatkowie przechodzili przez okropne bóle, krzyczeli niestworzone historie, słowa niezrozumiałe dla reszty. Istne szaleństwo. Najlepszym rozwiązaniem było tylko jedno – śmierć.
„- Chcę zostać Zwiadowcą.Newt odwrócił się i spojrzał mu prosto w oczy.- Jesteś tu zaledwie od kilku dni, sztamaku. Nie wydaje ci się, że to trochę za wcześnie na śmiertelne życzenia?”
                Niedługo po przybyciu Thomasa wszystko zaczyna się komplikować, kiedy krótko po nim pojawia się kolejna osoba – pierwsza dziewczyna o imieniu Teresa. Nieprzytomna, lecz w swojej ręce trzymająca karteczkę oznajmiającą, że jest ostatnia. Więcej nie będzie. Kiedy po paru dniach się przebudza, na swojej ręce zapisuje tylko jedno zdanie „DRESZCZ jest dobry”. Po całkowitym przebudzeniu nie pamięta jednak tego i nie wie, dlaczego to zapisała. Nikt nie wie, czym jest DRESZCZ i dlaczego jest dobry. Nikt nie wie, co kierowało Stwórcami, kiedy ich osadzili w tym wielkim więzieniu. Wszystkich nastolatków łączy tylko jedno – nienawiść do Stwórców i nadzieja na wyjście.
                Jakiś czas potem korytarze już się nie zamykają, Pudło nie przywozi już jedzenia, a Streferzy zaczynają panikować. Robią wszystko, aby jak najszybciej znaleźć wyjście, jeśli nie chcą zginąć – jak nie z głodu, to zabici przez Buldożerców. Okazuje się, że osobą, która może im najbardziej pomóc jest Thomas. Nie każdy mu ufa, więc wokoło panuje chaos. Zaledwie kilkoro sprzymierzeńców Thomasa stara się mu pomóc, ale liczba Streferów drastycznie się kurczy. Kto w końcu znajdzie wyjście? Jakie jest rozwiązanie tej chorej zagadki? I kim są Stwórcy, którzy ich tu umieścili?
„- To Stwórcy - odpowiedział Minho, następnie splunął na podłogę. - Zrobię wam z pysków origami!”
                Każda część trylogii jest ciekawa i trzyma w napięciu. Pełna humoru, wyzywająca historia porywa czytelnika, jednocześnie bawi, złości i smuci. Dodatkowo Streferzy utworzyli sobie swój własny slang, który dodaje oryginalności i tak już bardzo oryginalnej książce. Czytając, chciałam jednocześnie skończyć, by wiedzieć jak to wszystko się wyjaśni, a jednocześnie czytać w nieskończoność, by nie musieć kończyć. Książka w pewnej mierze zmusza do myślenia typu „co by było, gdyby…” albo chociażby do rozmyślania nad stwierdzeniem „DRESZCZ jest dobry”.  
Rozmyślając nad tym wszystkim stwierdziłam, że sama wizja Labiryntu odnosi się również do nas jako do ludzi. Każdy z nas ma taki swój własny labirynt problemów, z którego trudno znaleźć wyjście. Większość się poddaje, nie chce go szukać, tkwi w tej całej depresji, rozpaczy i złości. Streferzy się nie poddali, wciąż walczyli i brnęli na przód, by w końcu znaleźć wyjście i wydostać się z więzienia. Sądzę, że są dobrym przykładem odwagi i braterstwa, wiodło im się źle, niemal stracili życie, ale nie stracili nadziei, że gdzieś w tych korytarza znajduje się wyjście.
„Nawet fałszywa nadzieja była lepsza od żadnej.”
                Historia jest bardzo ciekawa, wszystko jest dokładnie opracowane. Styl pisania autora jest bardzo dobry, miło się czyta i w miarę szybko. Książki same w sobie długie nie są, aczkolwiek rozdziałów jest dużo, co tylko zmusza do tego, aby przeczytać ich jak najwięcej. Po przeczytaniu pozostaje parę pytań bez odpowiedzi, pojawia się niedosyt, chciałoby się czytać więcej, dowiedzieć się więcej. Nie pozostaje nic jak czytać książkę za książką i przeżyć to wszystko na własnej skórze. Kupno tej książki było u mnie spontaniczne, ale nie żałuję. Mam ochotę ją wciąż czytać od nowa i od nowa, i za pewne robiłabym to, gdyby nie wiele innych książek, które czekają na swoją kolej. Na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tej trylogii, by odnowić sobie wszystkie informacje, jeszcze raz zżyć się z bohaterami i płakać na śmierci każdego z nich.


W skład trylogii wchodzą:
1.„Więzień Labiryntu.”
Znajdź wyjście albo giń.
2.„Próby Ognia.”
Walcz albo giń.
3.„Lek na Śmierć.”
Zwyciężaj albo giń.
Oraz prequel:
„Rozkaz Zagłady.”

Zanim weszli do labiryntu padł rozkaz zagłady…

Moja ocena:
10/10


4 komentarze:

  1. Elo xd Jestem tu pierwszy raz i się zobaczy, czy nie ostatni xd
    W pełni się zgadzam (no dobra, może poza tym, że Igrzyska mnie zachwyciły ♥) z recenzją Więźnia. Wszystkie trzy części czytałam nie ogarniając nawet na którym jestem rozdziale. A w ostatnich stronach trzeciej części praktycznie stanęło mi serce ;/ No a później to zabrałam wielki karton mleka czekoladowego i rozpaczałam.
    Osobiście Więźnia zacznę jeszcze raz od nowa.
    No i ponownie zgadzam się z tym, co napisałaś. Braterstwo, rozmyślania, labirynt.
    Weny i jak najwięcej książek do recenzowania! :*
    + Jeśli lubisz opowiadania, zapraszam xd
    http://powiew-ognia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że Igrzyska są lubiane, ja sama lubić lubię, ale w fandomie jako tako nie jestem :D Cieszę się, że nie jestem osamotniona w moich rozmyślaniach, dziękuję i postaram się zajrzeć na bloga! ^^

      Usuń
  2. A cytałaś może prequel do tej serii? (Po ang. The Kill Order). Płakałam niemiłosiernie 💔.
    Świetne wybrałaś cytaty 😂😂😢

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam i jeśli nie jest przetłumaczone na Polski, to zapewne nie przeczytam XD Mój Angielski niestety jest marny ;-;

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.