________

Tytuł: Delirium.
Autor: Lauren Oliver.
Tytuł oryginału: Delirium.
Wydawnictwo: Moondrive.
Liczba stron: 360.
Opis: Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie.
Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.
Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?
Ten, kto skacze do nieba, może upaść, to prawda. Ale może też poszybować w górę.
O tej książce słyszałam wiele
pozytywnych opinii. Sporo osób wychwalało tę książkę, więc nabrałam wielkiej
chęci na przeczytanie jej. Polowałam na nią długo, długo, przekonana, że w
mojej bibliotece nie będzie takiej książki, ponieważ biblioteka w moim mieście
jest bardzo biedna jeśli chodzi o książki dla młodzieży. Ale pewnego dnia
przechadzając się między regałami – cud! – znalazłam całą trylogię. Postawiłam
jej wysoką poprzeczkę słysząc tyle pochlebnych głosów i wiecie co? Z ciężkim
sercem oznajmiam, że nie spełniła moich oczekiwań. Czego bardzo żałuję, bo
pokładałam w tej książce duże nadzieje.
Portland, miasto, w którym żyje Lena, jest wolne od
miłości. Deliria, inaczej Amor deliria
nervosa, jest chorobą, z której trzeba się leczyć. Potwierdzone jest, że
choroba ta może prowadzić do śmierci. Tak Lena była uczona od małego; miłość
jest złem. To wirus, który gnieździ się w naszym organizmie i powoli zabija nas
od środka. Ale na szczęście wynaleziono lek, remedium, podawane po osiemnastych
urodzinach powoduje, że zostajesz całkowicie wyleczony z delirii, możesz czuć
się bezpieczny wiedząc, że już na nią nie zachorujesz. Twoje życie staje się
szczęśliwe, zostajesz sparowany z osobą, która uzyskała podobną do ciebie ilość
punktów na owulacji, masz zapewniony byt, bezpieczeństwo i upragnioną
stabilizację. Mogłoby się wydawać, że nie ma nic lepszego. Tak myślała Lena,
jej ciotka Carol oraz całe Portland. No, prawie całe.
Są ludzie, którzy są gotowi prędzej umrzeć niż poddać
się zabiegowi. Wolą umrzeć chorzy, zakażeni delirią, niż wyzdrowieć i wieść
spokojne życie. Ci ludzie nazywani są sympatykami. Taką osobą była matka Leny,
która wolała spaść z klifu niż poddać się leczeniu. I taka stała się Lena,
kiedy spotkała Alexa.
Wolę umrzeć na swój sposób, niż żyć według waszego.
Ogólnie rzecz biorąc książka jest d o b r a. Ze
względu na styl pisania autorki i na oryginalność. Problem w tym, że liczyłam
na jakieś większe akcje, więcej o delirii i o świecie, gdzie ludzie boją się
zachorować na miłość. A tymczasem książka była głownie skupiona na relacjach
Leny z Alexem, Lena mówiła wciąż o nim i wszystko porównywała z nim, co
sprawia, że książka staje się typowym, oklepanym romansidłem, a szkoda. Rozumie
się, że musiał pojawić się ten wątek romantyczny, bo wiadomo, że główna
bohaterka zawsze sprzeciwia się systemowi, ale jednak jest w tym coś nużącego i
denerwującego, chociażby moja uwaga o głównych bohaterkach. W porównaniu z
naprawdę oryginalnym pomysłem, to jest już oklepane.
Ale poza tym minusem nie mam się do czego przyczepić.
Co prawda, nie zakochałam się w tej książce i nie odczuwam nagłej potrzeby
sięgnięcia po następny tom, ale na pewno to zrobię, bo jestem ciekawa jak dalej
potoczą się losy Leny. I Wam również polecam, bo pomimo wszystkiego ta książka
zasługuje na swoją szansę.
Kocham cię. Pamiętaj. Tego nam nie odbiorą.Moja ocena: 7/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i pomagasz mi się rozwijać. Zostaw po sobie ślad, chętnie też do Ciebie wpadnę!