niedziela, 6 grudnia 2015

"Delirium" Lauren Oliver

Przed recenzją chciałabym życzyć wszystkim wesołych Mikołajek! <3 Może uda Wam się dobić jeszcze dzisiaj 3,000 wyświetleń na moim blogu z tej okazji? :))
________

Tytuł: Delirium.
Autor: Lauren Oliver.
Tytuł oryginału: Delirium.
Wydawnictwo: Moondrive.
Liczba stron: 360.
Opis: Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie.
Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.

Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?




Ten, kto skacze do nieba, może upaść, to prawda. Ale może też poszybować w górę.


O tej książce słyszałam wiele pozytywnych opinii. Sporo osób wychwalało tę książkę, więc nabrałam wielkiej chęci na przeczytanie jej. Polowałam na nią długo, długo, przekonana, że w mojej bibliotece nie będzie takiej książki, ponieważ biblioteka w moim mieście jest bardzo biedna jeśli chodzi o książki dla młodzieży. Ale pewnego dnia przechadzając się między regałami – cud! – znalazłam całą trylogię. Postawiłam jej wysoką poprzeczkę słysząc tyle pochlebnych głosów i wiecie co? Z ciężkim sercem oznajmiam, że nie spełniła moich oczekiwań. Czego bardzo żałuję, bo pokładałam w tej książce duże nadzieje.

                Portland, miasto, w którym żyje Lena, jest wolne od miłości. Deliria, inaczej Amor deliria nervosa, jest chorobą, z której trzeba się leczyć. Potwierdzone jest, że choroba ta może prowadzić do śmierci. Tak Lena była uczona od małego; miłość jest złem. To wirus, który gnieździ się w naszym organizmie i powoli zabija nas od środka. Ale na szczęście wynaleziono lek, remedium, podawane po osiemnastych urodzinach powoduje, że zostajesz całkowicie wyleczony z delirii, możesz czuć się bezpieczny wiedząc, że już na nią nie zachorujesz. Twoje życie staje się szczęśliwe, zostajesz sparowany z osobą, która uzyskała podobną do ciebie ilość punktów na owulacji, masz zapewniony byt, bezpieczeństwo i upragnioną stabilizację. Mogłoby się wydawać, że nie ma nic lepszego. Tak myślała Lena, jej ciotka Carol oraz całe Portland. No, prawie całe.
                Są ludzie, którzy są gotowi prędzej umrzeć niż poddać się zabiegowi. Wolą umrzeć chorzy, zakażeni delirią, niż wyzdrowieć i wieść spokojne życie. Ci ludzie nazywani są sympatykami. Taką osobą była matka Leny, która wolała spaść z klifu niż poddać się leczeniu. I taka stała się Lena, kiedy spotkała Alexa.
Wolę umrzeć na swój sposób, niż żyć według waszego.
                Ogólnie rzecz biorąc książka jest d o b r a. Ze względu na styl pisania autorki i na oryginalność. Problem w tym, że liczyłam na jakieś większe akcje, więcej o delirii i o świecie, gdzie ludzie boją się zachorować na miłość. A tymczasem książka była głownie skupiona na relacjach Leny z Alexem, Lena mówiła wciąż o nim i wszystko porównywała z nim, co sprawia, że książka staje się typowym, oklepanym romansidłem, a szkoda. Rozumie się, że musiał pojawić się ten wątek romantyczny, bo wiadomo, że główna bohaterka zawsze sprzeciwia się systemowi, ale jednak jest w tym coś nużącego i denerwującego, chociażby moja uwaga o głównych bohaterkach. W porównaniu z naprawdę oryginalnym pomysłem, to jest już oklepane.
                Ale poza tym minusem nie mam się do czego przyczepić. Co prawda, nie zakochałam się w tej książce i nie odczuwam nagłej potrzeby sięgnięcia po następny tom, ale na pewno to zrobię, bo jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy Leny. I Wam również polecam, bo pomimo wszystkiego ta książka zasługuje na swoją szansę. 

Kocham cię. Pamiętaj. Tego nam nie odbiorą.
Moja ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.