środa, 28 grudnia 2016

"Tajemny ogień" C.J Daugherty&Carina Rozenfield.


Tytuł: Tajemny ogień.
Autor: C.J Daugerty, Carina Rozenfield.
Tytuł oryginału: The Secred Fire.
Wydawnictwo: Moondrive.
Liczba stron: 392.
Gatunek: Young adult, literatura młodzieżowa.
Opis: Dzielą ich setki kilometrów, łączy przeznaczenie.
Taylor Montclair (Anglia) 
Pewnego dnia wybuch złości Taylor powoduje, że przedmioty wokół niej zmieniają swoje położenie, a silne emocje zakłócają przepływ elektryczności. Dziewczyna poznaje szokującą prawdę o swoim pochodzeniu. Dowiaduje się, że drzemie w niej tajemny ogień. 
Sacha Winters (Francja) 
Setki lat temu na stosie spłonęła alchemiczka, która rzuciła klątwę na trzynaście pokoleń pierworodnych synów z rodu jej zabójców. Sacha jest trzynasty – za osiem tygodni ma umrzeć. Na świecie jest tylko jedna osoba, która może mu pomóc. 
Czy Taylor i Sacha zdążą się odnaleźć, nim on zginie, a świat pochłonie ogień?
Pradawna moc i śmiertelna klątwa, szaleńczy wyścig z czasem i walka z przeznaczeniem. 
Akcja Tajemnego ognia pędzi jak rollercoaster!

Mimo, że C.J.Daughtery nie zabłysnęła u mnie Wybranymi, to i tak postanowiłam przeczytać Tajemny ogień. Pomyślałam, że może nie idzie jej pisanie serii, bo pierwszą część Wybranych bardzo polubiłam, to przy następnych zaczęłam zmieniać zdanie. Niestety, w tej książce również mnie nie porwała. Rozdziały Cariny podobały mi się bardziej, chociaż też miały swoje minusy.
To co za dnia wydaje się bezpieczne i znajome, nocą staje się całkiem obce.
                  W Tajemnym ogniu spotykamy się z dwoma głównymi bohaterami: Sachą i Taylor. Oboje na pozór są zwykłymi nastolatkami, ale w sobie skrywają pewne moce, które osobno może i niewiele zdziałają, ale połączone mają wielką siłę. Razem mogą zbawić świat od nadciągającego zła, co nie wszystkim się podoba. Sacha i Taylor to całkowicie dwie różne osoby, buńczuczny i zbyt pewny siebie chłopak oraz cicha i skromna dziewczyna muszą znaleźć nić porozumienia, co, nie oszukujmy się, nie przychodzi im z trudem. 
Wszyscy mieli wiedzieć, że życie jest niebezpieczne, a ten, kto chce przetrwać, musi być silny.
                Pewnie każdy z Was zna taką książkę, którą czytało mu się lekko i przyjemnie, chociaż zawierała mnóstwo rzeczy, których się nie lubi. Mam tak z Tajemnym ogniem i przez to pojawia się u mnie problem z ocenieniem. Mogłabym wyliczać wszystko, co mi się nie spodobało, ale do najważniejszych zaliczam między innymi imię „Sacha”, którego nie potrafię poprawnie wymówić i wplatanie francuskich słówek do jego rozdziałów, chociaż on cały czas mówi po francusku, poza rozmowami z Taylor. Strasznie nie lubię takich zabiegów. Ach, zapomniałabym o najważniejszym: szara myszka, która z czasem się zmienia przez chłopaka. Kojarzy Wam się to może z jakimś schematem? Bo mi tak. Nie lubię historii, gdzie po przeczytaniu pierwszego rozdziału wiem jak wszystko się skończy.
-Skacz!
Głos był lodowaty jak ta noc. 
Sacha obejrzał się za siebie. Wydawał się bardziej rozbawiony niż przerażony.
-Naprawdę chcesz żebym to zrobił? - Położył rękę na piersi i udał, że się wzdryga. - Ale przecież... Mogę ucierpieć.
                Bohaterowie w tej książce są dla mnie trochę… bezbarwni. Carina próbowała dodać nieco charakteru Sachy i po połowie jej to wyszło. Nawet po poznaniu Taylor autorka starała się utrzymać jego styl bycia niegrzecznego chłopca, mimo że trawiło go rosnące uczucie do dziewczyny. Polubiłam jego troskę o rodzinę i pewność siebie. W sumie jest to moja ulubiona postać z książki. Natomiast Taylor… Nie. Kurcze, naprawdę nie lubię tych słabych dziewczynek w książkach, które przyjaźnią się z najładniejszą dziewczyną w szkole, same w cale nie są brzydkie, ale grają rolę szarej myszki, odkrywają w sobie nagle wielki dar, największy ze wszystkich, są wytypowane do zbawienia świata, a mimo to uważają siebie za potwora i tak dalej. C.J. mocno zaminusowała u mnie tą postacią.
Znikaj. Chcę zostać sama z tym gęstym gorącym napojem i stosem książek. Tu czuję się szczęśliwa.

             Chyba jedyne na co nie mogę narzekać to styl pisania. Jest lekki, przyjemny, nie wymagający od czytelnika dużego wysiłku. Może pomysł na fabułę nie jest pierwszej świeżości, bo takich mamy najwięcej, to i tak była ciekawa. Przewidywalna, ale jakimś sposobem wciągająca historia. Obie autorki piszą podobnie, gdybym nie przeczytała podziękowań, nie byłabym pewna, która z nich pisała o Sachy, a która o Taylor. Sięgnę po następny tom, ale tylko dla Sachy i z czystej ciekawości. Osobiście nie poleciłabym Tajemnego ognia, gdyby ktoś zapytał mnie o naprawdę dobrą książkę. Ta historia pasowała mi na nudne wieczory i jazdę autobusem do szkoły, ale po pewnym czasie już zaczęły pojawiać się w mojej głowie myśli "dużo do końca?". Mam mieszane uczucia, co do tej pozycji. Nie wiem, czy to ja jestem zbyt wymagająca, czy ta książka naprawdę była tak słaba.

Moja ocena:
5/10

2 komentarze:

  1. Pani Daugherty również nie zabłysnęła u mnie ,,Wybranymi" - wręcz przeciwnie, mówmy wprost, ta seria była denna, po prostu denna.
    I wreszcie recenzja, która odtrąca mnie od tego dzieła! Dzięki Ci, kobieto! Bezbarwni bohaterowie? Cicha, szara myszka? Nie, to zdecydowanie nie dla mnie.
    Czasem potrzebujemy przewidywalnych książek i takich lekkich lektur, dzięki którym oderwiemy się od rzeczywistości, ale nie lubię przesadzać z nadużywaniem takich pozycji. :)

    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, też nie lubię nadużywania takich książek, a ostatnio na parę takich trafiłam. Widziałam dużo pozytywnych opinii o Tajemnym ogniu, a tu taka załamka... :<

      Usuń

Napisz coś od siebie. Wyraź swoją opinię. Zostaw po sobie ślad. Nie jesteś kolejną osobą, która weszła na tego bloga; jesteś Czytelnikiem. Osobą, dla której mogę pisać, która napawa mnie motywacją, a dzięki której blog wciąż się poszerza i rozwija. Dziękuję, że tu jesteś :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.