poniedziałek, 9 października 2017

Byłabym lepszą tobą, czyli "Bad Mommy. Zła Mama" Tarryn Fisher.


Tytuł: Bad Mommy. Zła Mama.
Cykl: Jednotomowa.
Autor: Tarryn Fisher.
Tytuł oryginału: Bad Mommy.
Wydawnictwo: Sine Qua Non.
Liczba stron: 320.
Gatunek: Thriller psychologiczny.
Opis: Jolene i Darius Avery są szczęśliwą parą i rodzicami kilkuletniej Mercy. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig. Szybko zaskarbia sobie sympatię młodego małżeństwa i staje się powierniczką Jolene.
Z czasem zachowanie Fig zaczyna być coraz bardziej niepokojące – kobieta gromadzi w domu rzeczy identyczne jak u przyjaciółki, kupuje takie same ubrania, a na Instagramie publikuje zdjęcia Dariusa. Czy prawdziwym obiektem jej zainteresowania jest Jolene, jej przystojny mąż, czy mała Mercy? A może chciałaby mieć ich wszystkich?
Tarryn Fisher nakreśliła niezwykle intrygujące portrety psychologiczne bohaterów. W jakim stopniu ich motywacje są szczere? A może wszystko, co pokazują otoczeniu, to perfekcyjnie wyreżyserowany spektakl?





Tarryn Fisher poznałam już w Margo. Książka była ciekawa, choć dziwna i trudno mi było pozbierać po niej myśli. Mimo to sięgnęłam po Bad Mommy, podobał mi się opis, okładka i udzieliło mi się od innych. I już po kilku stronach autentycznie bałam się ją czytać.
Chciałam być chciana. To pragnienie nie osłabło, wręcz przeciwnie - z czasem stało się silniejsze...

    Historia opowiadana jest z trzech perspektyw – Fig, Dariusa i Jolene. Darius i Jolene są szczęśliwym małżeństwem, mają kilkuletnią córkę Mercy. Fig ma za sobą trudne chwile, dużo wizyt u psychologa i niepokolei w głowie. Uważa, że w Mercy jest dusza jej zmarłej córki, więc obserwuje rodzinę Jolene i próbuje dostać się do ich kręgu. Zostaje ich stałym gościem, przyjaciółką matki Mercy. Wydawałoby się, że nikt nie zauważa, że z Fig jest coś nie tak, ani tego, że ma niezdrową obsesję na punkcie Jolene. Upodabnia się do niej, zakłada te same ubrania, tak samo mebluje mieszkanie; pragnie przejąć jej styl, jej rodzinę, jej życie. Chce być od niej lepsza, chce być lepszą matką dla Mercy, więc próbuje ją prześcignąć we wszystkim. Jolene nie zasługuje na tę rodzinę, jest Złą Mamą i to Fig powinna być na jej miejscu. Ale pomimo tego, że Fig wyraźnie coś kombinuje, jej pojawienie się sprawia, że sekrety wychodzą na wierzch. Spada zasłona normalności ukazując prawdziwe, pokręcone oblicza bohaterów, co może być jednocześnie zbawieniem i koszmarem.


Miłość staje się poświęcaniem się dla kogoś, kto jest dla ciebie ważniejszy, niż Ty sama.
    Fig uderzyła we mnie już na samym początku. Tarryn Fisher wykreowała ją na wzorową psychopatkę i to właśnie przez nią bałam się to czytać. Już na pierwszych stronach czułam, że coś się stanie i byłam bardzo zaciekawiona: tak więc historia wciągnęła mnie od razu. Kiedy dodam recenzję Lokatorki przeczytacie, że zabrakło mi w niej niepokoju. Czy tutaj mi go brakowało? Ani trochę. Postacie wykreowane przez Tarryn Fisher sprawiały, że nieraz otwierałam szeroko oczy ze zdziwienia, łapałam się za głowę albo nie mogłam uwierzyć w to, co przed chwilą przeczytałam. Każda postać przedstawiona była inaczej, w zależności kto opowiadał, więc w pierwszej chwili ktoś mógł wydać się naprawdę w porządku, a w drugiej zostać znienawidzony. W połowie nie wiedziałam już, komu ufać i tylko powstrzymywałam się przed zerkaniem na dalsze strony, żeby sobie nie spoilerować. 
Widzę, że dostajesz więcej, niż Ci się należy. Nie mogę na to patrzeć. Boli mnie to, bo zasługuję na więcej niż ty. Rzecz w tym, że mogłabym być lepszą tobą.
    Postacie, jak i sytuacje, wywierały dużo emocji. Głównie tych negatywnych, bo mamy do czynienia z negatywnymi bohaterami. Byłam zła, zszokowana i czasem miałam ochotę krzyczeć na bohaterów, kiedy ja coś wiedziałam, a oni jeszcze nie. Nie spodziewałam się, że tak na mnie ta książka wpłynie, bo wcale nie jest żadnym arcydziełem. Momentami niesmaczna i czasem wywracałam oczami, ale mnie wciągnęła i mocno zaciekawiła. Średnio podobało mi się zakończenie, nie przepadam za otwartymi zakończeniami, wolałabym mieć czarno na białym, jak to się skończyło. Ale biorąc pod uwagę, że pochłonęłam ją w jeden dzień, mało zwróciłam na to uwagę. Bardzo podobał mi się wgląd w umysły bohaterów, to, że autorka skupiła się głównie na nich i mogliśmy ich poznać jak najlepiej. Przedstawiła każdego z ich chorej strony, o której mieli lub nie mieli pojęcia.
Kiedy się nieustannie myśli, wiele rzeczy się przeinacza. Musisz wypowiedzieć myśli na głos, żeby wiedzieć, że nie jesteś jedyną popieprzoną osobą. To ogromna różnica, gdy już ma się tę świadomość.
    Dobry klimat, prosto napisana, łatwa do zrozumienia; całkowicie inna od Margo. Pomimo wad naprawdę była dobra i nie żałuję, że ją przeczytałam.
Moja ocena: 8/10

6 komentarzy:

  1. Brrr, postaci psychopatów mnie przerażają. Nie wiem, czy byłabym w stanie przejść przez rozdziały poświęcone Fig, czy musiałabym odłożyć książkę, żeby się nie denerwować. Fabuła brzmi jednak ciekawie, kurcze, co tu zrobić... Może kiedyś, jak bardzo będę miała ochotę poobgryzać paznokcie ze zdenerwowania:P

    Pozdrawiam,
    Ania z https://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, uwierz, jak ja się nadenerwowałam przy tej książce xD Ale uważam, że mimo wszystko warto :)

      Usuń
  2. Po Margo wiedziałam, że moja przygoda z tą autorką się nie skończy na jednej pozycji. Bad Mommy mam na półce i z pewnością niedługo po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tarryn Fisher znam z serii "Mimo moich win", która ukazała się pod patronatem Wyd. Otwartego. Bardzo polubiłam tą autorkę i myślę, że nowa książka także jest warta przeczytania :)

    Turkusowa Sowa

    OdpowiedzUsuń
  4. Otwarte zakończenia są dobrym zabiegiem, bo dają jeszcze więcej do myslenia, ale nie w tym przypadku. W Bad mommy było takie nijakie i po przewróceniu ostatniej strony mogłam je skomentowac tylko krotkim "Aha, i tyle?". Ale książka jako całość bardzo ciekawa i wciągająca:)

    Pozdrawiam, The Bookish Dance

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie kończę "Margo' i...i...sama nie wiem...też ciężko mi się będzie pozbierać. Ale muszę przyznać, że choć zwykle czegoś takiego nie czytam, to okazało się całkiem ok.
    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i pomagasz mi się rozwijać. Zostaw po sobie ślad, chętnie też do Ciebie wpadnę!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.