Tytuł: Łzy Mai.
Cykl: Czarne Światła (tom 1).
Autor: Martyna Raduchowska.
Tytuł oryginału: Łzy Mai.
Liczba stron:416.
Wydawnictwo: Uroboros.
Gatunek: Sciene-fiction (cyberpunk).
Opis: W New Horizon androidy nie śnią o elektrycznych owcach. One marzą o reinforsynie.
W latach 30. XXI wieku technologia jest wszechobecna. Sztuczne organy, implanty, domózgowe wszczepy – ludzkie ciało i umysł można upgrade’ować wedle uznania. Jeżeli oczywiście kogoś na to stać. Biednym pozostaje jedynie reinforsyna. Dla ludzi to geniusz w pigułce. Dla androidów zaś – szansa na odczuwanie emocji. Nie wszyscy są entuzjastami technologii. Na pewno nie Jared Quinn, porucznik wydziału zabójstw. Na pewno nie po Buncie, w trakcie którego zdradziła go jego własna replikantka, Maya. Gdy wraca do pracy w policji, ma zasadę: żadnych cyborgów, żadnych androidów. Nie w jego zespole. Tymczasem po New Horizon grasuje zabójca nieuchwytny dla policyjnych systemów. Dla Quinna to jak wygrana na loterii – powrót do tradycyjnych metod śledczych. Ofiarą jest młoda kobieta. Widział ją już.
W swoich koszmarach.
Czyżby to on był mordercą?
W latach 30. XXI wieku technologia jest wszechobecna. Sztuczne organy, implanty, domózgowe wszczepy – ludzkie ciało i umysł można upgrade’ować wedle uznania. Jeżeli oczywiście kogoś na to stać. Biednym pozostaje jedynie reinforsyna. Dla ludzi to geniusz w pigułce. Dla androidów zaś – szansa na odczuwanie emocji. Nie wszyscy są entuzjastami technologii. Na pewno nie Jared Quinn, porucznik wydziału zabójstw. Na pewno nie po Buncie, w trakcie którego zdradziła go jego własna replikantka, Maya. Gdy wraca do pracy w policji, ma zasadę: żadnych cyborgów, żadnych androidów. Nie w jego zespole. Tymczasem po New Horizon grasuje zabójca nieuchwytny dla policyjnych systemów. Dla Quinna to jak wygrana na loterii – powrót do tradycyjnych metod śledczych. Ofiarą jest młoda kobieta. Widział ją już.
W swoich koszmarach.
Czyżby to on był mordercą?
Powiem
szczerze, że bałam się zaczynać tę książkę, dlatego że za kryminałami za bardzo
nie przepadam, naukowy bełkot mnie trochę przeraża i bałam się, że się szybko
pogubię, jakoś tak gatunek nie dla mnie. Ale autorkę znałam już z Szamanki od umarlaków i chyba liczyłam
po prostu na coś podobnego, więc chętnie po książkę sięgnęłam. Przeliczyłam
się, to prawda, ale jestem kompletnie zakochana we Łzach Mai!
Ta kobieta nie ma serca i nie jest tym, za kogo się podaje.
Jeśli udajesz kogoś, kim nie jesteś, to znaczy, że masz coś do ukrycia i nie kierują Tobą uczciwe zamiary.
W historię wciągnęłam się od
samego początku. Zaczynamy masakrą w Beyond Industries, gdzie jesteśmy
świadkami masowego mordu na członkach zespołu Jareda, buntu robotów i kłamstwa
Mai, która jako syntetyczka teoretycznie nie może kłamać. Maya jest androidem,
z wyglądu bardzo trudno odróżnić ją od człowieka, androidy jednak nie potrafią
czuć. Ponieważ żyją z ludźmi, świetnie potrafią udawać emocje, ale nie mogą ich
odtwarzać. Do tego potrzebna jest reinforsyna, która w New Horizon zostaje
zakazana. Maya ucieka za Mur i rani Quinna naprawdę mocno. Z Jaredem polubiłam
się szybko, to konsekwentny i pewny swego facet, który nie da sobie w kaszę
dmuchać. Maya, choć trudno mu się do tego przyznać, była mu bliska i zawsze
mógł jej ufać, dlatego jej zdrada przyczyniła się do jego nienawiści do
robotów. Relacje, jakie przedstawiła autorka, są do bólu prawdziwe i jedynie
pomagają jeszcze bardziej wczuć się w historię.
– Wierzysz, że koty posiadają duszę. [...] Całokształt dyspozycji psychicznych, uczuciowych i intelektualnych składających się na osobowość. Nieśmiertelny pierwiastek, który ożywia ciało i opuszcza je w chwili śmierci. Ben to zwierzę, a jednak chcesz go pochować jak człowieka. A co ze mną? Dezaktywowanym androidom nie urządza się pogrzebów. Czy to znaczy, że ja nie mam duszy, Red?
Mimo że akcja nie biegnie jak
rollercoaster, to bardzo łatwo się wciągnąć. Wątek zabójstw jest bardzo
interesujący i sama byłam ciekawa, kto za tym stoi. Mimo że wszystko wskazywało
na Jareda albo na Mayę, to jednak coś tu nie pasowało. Niestety, w tym tomie
się nie dowiemy, bo autorka zrobiła coś, czego czytelnikom się nie robi –
urwała książkę w najważniejszym momencie. Bohaterowie zostali świetnie
wykreowani, kogo miało się nie lubić, tego się nie lubiło, a kogo tak, to, no,
tak. Spodobał mi się duet Jareda i detektyw Haskel, młodej i ambitnej kobiety,
która chciała pomóc Jaredowi. Wątek androidów, które pragną czuć i być ludźmi –
w przypadku Mai bardzo mnie poruszył, mimo że replikantka była kształtowana na
złą postać, to było mi jej szkoda.
Nie chcę faszerować się lekami, żeby cokolwiek czuć. Czasem wolę nie czuć nic, bo znam jedynie smutek, rozgoryczenie i żal.
Jestem pod wrażeniem tego
wszystkiego, co wymyśliła autorka, jak dużo musiała przeczytać i się
dowiedzieć, by to napisać, jak dużo czasu musiała spędzić przy poznawaniu tych
wszystkich dziwnych nazw i ich znaczeń. New Horizon to miasto przyszłości,
wszechobecnej technologii i latających samochodów, więc uwierzcie mi, że to, co
mamy teraz, to pikuś. Bardzo chętnie sięgnę po kolejną część, nie mogę się
doczekać, aż się dowiem, kto stoi za tymi zabójstwami!
Moja ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Uroboros!


Po tak pochwalnej opinii książka leci do koszyka :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie! :D
UsuńDla mnie nie była to może wybitna lektura - po czasie nie pamiętam jej najlepiej - ale na pewno była książką przyjemną. Jedynie żałuję, że mam stare wydanie. :C
OdpowiedzUsuńPrawda, że to nowe jest przyjemniejsze dla oka :)
UsuńŚwietne zdjęcia :) mam na półce i wkrótce będę czytać :) wydanie jest piękne.
OdpowiedzUsuńDziękuję! Super, chętnie zobaczę, jak Ci się spodobała ta książka :D
UsuńPrzeczytałam i się totalnie zakochałam 💖
UsuńCiekawa opinia, jednak ta książka nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńSzkoda!
UsuńMaksymalna nota zobowiązuje, aby zainteresować się książką. :)
OdpowiedzUsuńHahah, mam nadzieję! :D
UsuńFajnie, że Ci się tak podobała, jednak chyba nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńMój klimat więc na pewno sięgnę. Autorkę polubiłam za Szamankę więc myślę, że i ta książka mi się spodoba
OdpowiedzUsuńTeż się w tym zakochałam. Podziwiam autorkę, że po przetrwaniu studiów na psychologii wróciła do tego mózgowego bełkotu - neurologia jest straszna! Teraz muszę nadrobić Szamankę! ❤
OdpowiedzUsuńWierzę na słowo! Koniecznie nadrabiaj :D
UsuńLubię czytać o przyszłości, jednak nie wiem, czy nie za dużo fantastyki...
OdpowiedzUsuń