wtorek, 14 kwietnia 2020

Jeden mały błąd może zniszczyć wszystko. "Na progu zła" Louise Candlish.


Tytuł: Na progu zła.
Cykl: Jednotomowa. 
Autor: Louise Candlish.
Tytuł oryginału: Our House, 
Tłumaczenie: Radosław Madejski. 
Wydawnictwo: MUZA SA. 
Liczba stron: 512.
Opis: W słoneczne styczniowe popołudnie na przedmieściach Londynu pewna rodzina wprowadza się do domu, który właśnie kupiła. Niby nic nadzwyczajnego. Poza tym, że to jest twój dom. I wcale nie był na sprzedaż.
Misternie zaplanowana intryga, świetnie poprowadzona narracja, kłamstwa, sekrety oraz szokujący finał. Nagrodzone British Book Awards 2019 „Na progu zła” wciąga czytelnika w sam środek zastraszająco rzeczywistego koszmaru, w którym w jednej chwili cały na pozór dobrze znany porządek świata wali się w gruzy.
Gdy po powrocie z kilkudniowego wyjazdu Fiona Lawson zastaje obcych ludzi, którzy wprowadzają się do jej wartego miliony funtów domu, jest przekonana, że zaszło nieporozumienie. Gdzie się podziały rzeczy jej rodziny? Co z meblami i ubraniami? Nie może uwierzyć, że cały ich dobytek rozpłynął się w powietrzu. Zrozpaczona na oczach nowych właścicieli bez powodzenia próbuje dodzwonić się do męża. Wszystko wskazuje na to, że Bram, z którym Fi żyje w separacji, przepadł bez wieści, a wraz z nim zniknęli ich synowie. Usiłując zapanować nad tą niewyobrażalnie absurdalną sytuacją, Fiona stopniowo odkrywa całą prawdę.
Opis ze strony wydawnictwa. 




Gdy po raz pierwszy spotkałam się z opisem tej książki, od razu stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Pomysł wydawał się naprawdę ciekawy i zastanawiałam się, jak to zostanie pociągnięte. Autorka zdecydowała się na całkiem nietypowy sposób narracji, ale zdecydowanie to nie to sprawia, że po plecach przebiegają ciarki.
Nie miałam ochoty szukać dziury w całym ani przygotowywać się na najgorsze. Może taka postawa nie pasuje do naszego cynicznego świata, ale przynajmniej starałam się być inna i nie zamierzałam za to przepraszać. 


https://www.instagram.com/blue.spark.books/
Od samego początku wiemy, co się dzieje – Fiona Lawson wraca do swojego domu po kilku dniach nieobecności i orientuje się, że jakimś cudem został on sprzedany, a jej mąż, Bram, zniknął z ich dziećmi. Po konfrontacji z nową właścicielką próbuje dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, ale bezskutecznie. Książka opowiada historię tego, jak małżeństwo Lawsonów zaczęło się rozpadać, ich życie w separacji i co doprowadziło do sprzedaży domu. Mimo że w pierwszym rozdziale zostajemy postawieni przed faktem dokonanym, to późniejsze wyjaśniają nam, jak do tego doszło. Dlatego brakuje tutaj tego napięcia, kiedy czytelnik nie wie, co się zaraz wydarzy i oczekiwania na rozwiązanie, ale zdecydowanie nie brak przy tej książce nuty niepokoju i strachu. Bo historia tam przedstawiona jest przerażająco realistyczna.

Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do matki, wyobrażałem sobie, że tak musi czuć się skazaniec, który czeka na rozpatrzenie apelacji. Skazaniec? Nie miałem pojęcia, jak bardzo byłem wtedy wolny. 

Co miałam na myśli pisząc o nietypowym sposobie narracji? Otóż Fiona po utracie domu decyduje się wziąć udział w wywiadzie do podcastu "Ofiary", czyli czymś, czym dla nas jest Kryminatorium (jeśli znacie, jeśli nie, a lubicie historie o zbrodniach i niewyjaśnionych sprawach – polecam). Historia jest zatytułowana po prostu "Historią Fi" i opowiada ona w niej, co przyczyniło się do jej obecnej sytuacji, zaczynając od niewierności jej męża i decyzją o rozwodzie. Razem z urywkami jej wywiadu dostajemy "plik Word" od Brama Lawsona – list pożegnalny, który spisał po ucieczce i opisuje to samo, co jego żona, tylko ze swojej perspektywy. A oprócz tego są jeszcze rozdziały z "teraz", kiedy Fi wraca do – już nie swojego – domu i opowiada nam, co działo się podczas tego dnia.
Zrobiła coś, co ludzie zawsze deklarują, ale czego nigdy nie wcielają w życie nawet w połowie - postawiła dobro dzieci na pierwszym miejscu. 

Wbrew pozorom nie ma szans, by się pogubić, bo Historia Fi i plik Word Brama synchronizują się, opowiadają o tym samym, ale z różnych perspektyw i naprawdę zabawnie jest być czytelnikiem, który doskonale wie, co przeskrobali bohaterowie, ale oni nawzajem o tym nie wiedzą. W dodatku muszę przyznać, że to jest jeden z powodów, dlaczego byłam cały czas zszokowana, zdenerwowana i niedowierzająca. "Halo, Fi, jak Ty możesz tego nie widzieć?", chodziło mi cały czas po głowie, a podczas rozdziałów, gdy Fi rozmawia z nową właścicielką jej domu, razem z nią byłam wściekła, smutna i zmęczona, tak się wczułam. Kobieta, jaką była Fi, zdecydowanie nie zasłużyła sobie, by ją tak potraktowano. Wzburzenie budzą też komentarze do "Historii Fi" zamieszczone na końcu rozdziału, bo pokazują one, jak łatwo jest oceniać i naskakiwać na człowieka, samemu będąc anonimowym. Najbardziej przerażające w tej książce nie są zwroty akcji czy bezwzględność bohaterów, ale fakt, że taki scenariusz mógł się rozegrać naprawdę i zdarzyć się każdemu z nas.
Pogardzałam nim tak bardzo, jak można pogardzać kimś, kogo się kochało całym sercem, Ale nie mogłam ścierpieć tego, że pozwalam sobie na słabość z jego powodu. 

Historia toczy się powoli, jest wypełniona długimi opisami i właściwie możemy ponarzekać na brak ruchu, przyspieszenia, czegoś, od czego serce zabije szybciej, ale wydaje mi się, że nie o to w tej książce chodziło. Ta książka ma nas przerazić, uświadomić, pokazać, że każdy ma coś za uszami. Również Fi nie ma czystych rąk i tego dowiadujemy się na samym końcu powieści, które jednak wprowadza trochę zamieszania. Książka naprawdę wciąga, choć wiadomej części ciała nie urywa. Pozostawia jednak po sobie trochę niedowierzania i skłania do myślenia.

Moja ocena: 7/10


Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu MUZA!

7 komentarzy:

  1. W sumie to mnie zachęciłaś i myślę, że niebawem sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mrożące opisy to coś, co ja bardzo, ale to bardzo cenię. Znając mnie wciągnęłoby mnie bez reszty - lubię się bać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czuję się zachęcona. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  4. Fabuła intryguje. Nawet bardzo! Zwłaszcza to wspomniane przez Ciebie opisanie sytuacji z dwóch perspektyw - głównej bohaterki i jej męża. Myślę, że książka mogłaby mnie zainteresować. Okładka w ogóle bardzo przypomina mi kolorystycznie okładkę "Dziewczyny z pociągu"... :)
    Pozdrawiam! włóczykijka z Imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie :-) Ciekawa jestem tej nietypowej narracji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na tę książkę już od miesiąca i mam nadzieję, że w końcu do mnie dotrze, bo nie mogę się jej doczekać <3

    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
  7. To raczej nie mój typ literatury, ale brzmi całkiem ciekawie. Wiem komu mogę polecić.

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i pomagasz mi się rozwijać. Zostaw po sobie ślad, chętnie też do Ciebie wpadnę!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.