czwartek, 4 sierpnia 2016

"Ciepłe Ciała" Isaac Marion.


Tytuł: Ciepłe Ciała.
Autor: Isaac Marion.
Tytuł oryginału: Warm Bodies.
Wydawnictwo: Replika.
Liczba stron: 308.
Opis: R nie ma imienia, wspomnień, pulsu. Wraz z innymi zombie zamieszkuje opuszczone lotnisko. Żadne z nich nie pamięta, jaka katastrofa zamieniła świat w przerażające i puste miejsce, a ich – w chodzących Martwych. Żeby podtrzymać swoją egzystencję, muszą polować na Żywych, ukrywających się w opuszczonym mieście.
Pożeranie Żywych to smakowanie ich wspomnień, odtwarzanie tego, kim byli.
Podczas jednej z krwawych wypraw R znajduje Julie i – zupełnie niespodziewanie dla samego siebie – ocala ją przed śmiercią, zabierając ze sobą. Tak właśnie rozpoczyna się pełna napięcia znajomość, która diametralnie zmieni nie tylko ich samych. Jednak zimny i martwy świat nie podda się bez walki.




Na "Ciepłe Ciała" miałam ochotę już dawno. Pokochałam film i zapragnęłam książki, kiedy tylko dowiedziałam się, że istnieje. Chociaż w mojej biblioteczce leżała bardzo długo i odwlekałam czytanie jej, to cieszę się, że w końcu ją przeczytałam, bo pokochałam ją równie mocno jak flm. Niektórzy czytają opis tej książki i myślą "kolejne romansidło typu "Zmierzch", ale zamiast wampirów są zombie" i szczerze powiem, trochę bałam się, że książka okaże się klapą. Powiem też, że przez jakiś czas byłam jedną z osób, które są zdania, że męska część autorów nie potrafi pisać romansów. Ale tak jak Sparks zrobił to "Jesienną Miłością", tak teraz Marion zrobił to "Ciepłymi Ciałami" - pokazał, że mężczyźni potrafią pisać romanse i to czasem nawet piękniej niż kobiety.
Zasmuca mnie jednak to, że zapomnieliśmy naszych imion. Już pomijając wszystko inne, to wydaje mi się najbardziej tragiczne. Tęsknię za swoim i opłakuję te należące do innych, ponieważ chciałbym ich kochać, a nie wiem, kim są.


           Historia opowiada o R, który jest zombie. Nie ma pulsu, imienia, nie pamięta swojej przeszłości, nie wie jak zmarł. Co jednak sprawiło, że ta postać wydała mi się barwna i polubiłam ją? Mózg jest jedynym działającym narządem u zombie, ale mózg R rejestruje nie tylko głód i chęć zabijania ludzi. Ten odróżniający się od innych zombie myśli, czuje, kalkuluje i marzy. Zakochuje się. Po opisie, po schematach, wiemy, że główny bohater z pewnością będzie z główną bohaterką, tak jest w większości książek i zazwyczaj nie jest to żadnym zaskoczeniem. Rzecz jednak w tym, że niektórzy autorzy rozpisują to tak, że pomimo, iż wiemy jak się skończy, to i tak czytamy dalej, nie możemy się oderwać i cieszymy się, że skończyło się tak jak myśleliśmy – i zdecydowanie Isaac Marion do takich autorów należy.
Chcę zmienić swoją interpunkcję. Tęsknię za wykrzyknikami, ale tonę w elipsach.
                Autor posługuje się jednocześnie prostym, a jednocześnie wręcz filozoficznym językiem, kiedy opisuje rozmyślania R. Jest to książka, którą czyta się łatwo i prosto, ale nad którą można też trochę pomyśleć. Zakochałam się w myślach R. Czasem opisy są za bardzo rozbudowane, czytamy i nie potrafimy się doczekać, kiedy w końcu akcja pójdzie dalej, ale tutaj mogłabym czytać te opisy i czytać. Jeśli jest autor, którego styl z chęcią bym przejęła, to właśnie Isaac Marion. Zauroczył mnie tą powieścią, wzbudził mnóstwo emocji podczas czytania, ale jednocześnie nie pozostawił niedosytu; dopracował wszystko do ostatniego zdania tak, że dla mnie zakończenie było idealnie... ukończone, tak to nazwę. Mimo, że postacie w książce to głównie zombie, to się z nimi zżyłam, polubiłam, pokochałam. Wszyscy wiemy, do jakiej książki Marion nawiązywał i widziałam już kilka takich nawiązań, ale to, jak dla mnie, było najlepsze. Dobra, muszę przystopować z wychwalaniem tej książki... ale naprawdę ją uwielbiam!

Mój przyjaciel, M, mówi, że ironia bycia zombie wynika z tego, że wszystko jest zabawne, ale nie możesz się uśmiechać, bo zgniły ci wargi.

                Ja, oczywiście, jak najbardziej zachęcam do sięgnięcia po tę książkę. Nie mogłam się od niej po prostu oderwać i mam nadzieję, że ta historia zacznie być bardziej znana wśród czytelników, bo jest tego warta. Nie zdziwię się, jeśli połowa z Was nie będzie jej nawet znała. Zachęcam, przeczytajcie i przekonajcie się sami. A może akurat Wam się nie spodoba? Kto wie, kto wie.

Moja ocena: 10/10

2 komentarze:

  1. Oglądałam film i po prostu oszalałam, kiedy dowiedziałam się, że jest książka. Jednak nigdzie nie mogłam jej dorwać, co mnie naprawdę zasmuciło. Bardzo cieszę się, że tak wysoko oceniłaś tę pozycję - na pewno kiedyś po nią sięgnę. Ten prosty, a zarazem filozoficzny język... I to, że książka nie jest jak "Zmierzch"... Po prostu czuję, że zakocham się w tej pozycji! ♥♥♥

    Pozdrawiam Cię gorąco. Twój blog jest naprawdę genialny!
    Ps. Przepiękny nagłówek! ♥♥♥
    Isabelle West z Heavy Books (u mnie małe zmiany)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba! Myślałam nawet nad zrobieniem Wędrującej Książki z Ciepłymi Ciałami i jestem tego coraz bliżej. :)
      Zaglądałam do Ciebie po zmianach, nowy wygląd bardzo mi się podoba. No i dziękuję, o Twoim mogę z czystym sercem powiedzieć to samo! :)

      Usuń

Napisz coś od siebie. Wyraź swoją opinię. Zostaw po sobie ślad. Nie jesteś kolejną osobą, która weszła na tego bloga; jesteś Czytelnikiem. Osobą, dla której mogę pisać, która napawa mnie motywacją, a dzięki której blog wciąż się poszerza i rozwija. Dziękuję, że tu jesteś :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.