Tytuł: Maybe someday.
Cykl: Maybe (tom 1).
Autor: Colleen Hoover.
Tytuł oryginału: Maybe someday.
Wydawnictwo: Otwarte.
Liczba stron: 440.
Gatunek: Romans/obyczajowe.
Opis: On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…
„Maybe Someday” to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”, o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem.
Maybe someday była moją drugą książką tej autorki. Jako pierwszą czytałam
Hopeless i fakt, podobała mi się, ale nie był to taki fenomen, jakiego
oczekiwałam i jak to nazywali fani. Mimo to nie byłam w żaden sposób zrażona do
Hoover i chętnie wypożyczyłam z biblioteki kolejną jej książkę. Dopiero ta pozycja pokazała mi, co
ludzie tak widzą w książkach tej autorki i od przeczytania jej należę do tej
wielkiej grupy fanów oraz powiększam swoją biblioteczkę o kolejne dzieła
Colleen Hoover.
Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać, kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi, co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce.
Zacznę od tego, że
lubię prostotę. Przerysowane okładki, napaćkane teksturami i różnymi zdjęciami
mnie trochę odpychają. Natomiast prostota Maybe Someday mnie do siebie
przyciągnęła. Mimo że nie ocenia się książki po okładce, to wzięłam ją nawet
nie patrząc na opis.
Często usiłujemy ukryć nasze uczucia przed tymi, którzy powinni je poznać.
W Top 5 książek 2016
napisałam, że ta książka ukradła kawałek mojego serca i nie przesadzałam.
Podczas czytania cieszyłam się, że nie jest to kolejne romansidło, gdzie mamy
perfekcyjną główną bohaterkę, która przyciąga wszystkich chłopaków i od razu
zakochuje się w głównym bohaterze (a on w niej). Nie jest to banalna historia
miłosna, z jakimi mamy styczność cały czas. Ma w sobie jakieś banały, jak każdy romans potrzebuje trochę przerysowania, by dodać całej magii tej miłości, ale to chyba jeden z najpiękniejszych romansów, jakie czytałam. A czytałam ich dużo.
Hej, serce. Słyszysz mnie? Wypowiadam ci wojnę.
Sydney naprawdę
polubiłam. Nie była idealna, nie miała wspaniałej przeszłości, los trochę sobie
z niej pokpiwał i stawiał na jej drodze przeszkody, ale radziła sobie. Nie
zakochała się od razu w Ridge’u (ja natomiast tak), mimo że trochę trawiła ją
zazdrość o jego dziewczynę. Miała swoje momenty słabości, ale jest przecież
dziewczyną, którą nie dość, że zdradził chłopak, to jeszcze przyjaciółka, a w
dodatku mieszka z tym, który jest dla niej nieosiągalny. Nie wiem, czy byłabym inna na jej miejscu. W dodatku Ridge, chłopiec "wadliwy", niekochany jako dziecko, z przeszłością tak przykrą, że nie potrafiłam o niej czytać i nic nie czuć. Bohaterowie całkiem inni, a jednocześnie tak do siebie podobni.
Czasami słowa mają większy wpływ na czyjeś serce niż pocałunki.
Historia może i nie
jest pełna zwrotów akcji, może i ma jakieś uszczerbki, ale pokazuje, że
istnieją bratnie dusze i znajdą się nawzajem, choćby nie wiem co. Jest piękna sama w sobie, pokazuje słabości, ale też wszystkie wzloty. W dodatku autorka opisuje każde uczucie tak szczegółowo i niebanalnie, tak prosto a jednocześnie głęboko. Ja całkowicie w niej przepadłam.
Moja ocena: 10/10
Moja ocena: 10/10

We mnie ta książka nie wywołała aż tak wielkiego zachwytu, ale była ciekawą lekturą i teraz cieszy oko na półce :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
toreador-nottoread.blogspot.com
Ważne, że się podobała :D
UsuńTa książka również mi się bardzo podoba! Uważam ją za jedną z lepszych autorstwa Colleen Hoover, za którą akurat bardzo nie przepadam. Było to dla mnie ciekawe i miłe zaskoczenie w końcu dostać coś tak dobrego i zarazem głębokiego
OdpowiedzUsuńA no widzisz, to tylko potwierdza, że nawet znienawidzony autor może do nas uderzyć :) Podoba mi się, że nie odrzuciłaś książki ze względu na autorkę! <3
UsuńMoja ulubiona książka Colleen Hoover, czytałam ją już jakieś trzy raz i kocham całym serduszkiem.<3
OdpowiedzUsuńCieszę się, że nie tylko mi się tak podobała :D
UsuńNapewno muszę ją przeczytać, wiele dobrych recenzji na jej temat słyszałam. A z autorką już miałam doczynienia, więc pewnie tym razem mnie też nie zawiedzie.
OdpowiedzUsuńmój blog
Zachęcam! :)
UsuńOd tej książki zaczęła się moja miłość do Colleen Hoover i tym samym przygoda z jej twórczością :D Bardzo mi się podobała ta książka, zresztą jak wszystkie pozostałe książki autorki :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńhttp://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/