poniedziałek, 19 czerwca 2017

Coś tu jest nie tak... Czyli "Diabolika" S. J. Kincaid.



Tytuł: Diabolika.
Cykl: Diabolika (tom 1).
Autor: S. J. Kincaid.
Tytuł oryginału: The Diabolic.
Wydawnictwo: Otwarte.
Liczba stron: 412.
Gatunek: Sciene-fiction/ literatura młodzieżowa.
Opis: Diaboliki nie znają litości.
Diaboliki są silne.
Ich przeznaczeniem jest zabijać w obronie człowieka, dla którego zostały wyhodowane.
Nic więcej się nie liczy.
Wyglądamy jak ludzie. Jesteśmy agresywni, zdolni do bezgranicznego okrucieństwa i absolutnej lojalności. Właśnie dlatego jesteśmy strażnikami zamożnych rodzin.
Służę córce senatora, Sydonii, którą traktuję jak siostrę. Zrobiłabym dla niej wszystko. Teraz, aby ją ochronić, muszę udawać, że nią jestem, zachowując w tajemnicy moje zdolności. Wśród bezwzględnych polityków walczących o władzę w imperium odkryłam w sobie cechę, której zawsze mi odmawiano – człowieczeństwo.

Mam na imię Nemezis i jestem diaboliką. Czy mogę zostać iskrą, która rozbłyśnie w mroku imperium?





Diabolika była nagłaśniana długo przed swoją premierą. Zapowiadano coś naprawdę dobrego, wartką akcję, silną i bezlitosną główną bohaterkę. Mieliśmy dostać coś mocnego i niezapomnianego. No cóż, ja tak słodzić jej nie będę. 
 Ich przywódca orzekł, że jestem tylko dziewczynką - więc widzieli we mnie tylko dziewczynkę. I to był fatalny błąd.
Nasza główna bohaterka jest tytułową Diaboliką. Jest to humanoidalne stworzenie, które ma za zadanie chronić za wszelką cenę swojego właściciela. Nemezis związana jest z Sydonią (nie wiem, czy mam błąd w druku, ale na okładce napisane jest “Sidonia”, natomiast w środku mam “Sydonia”), przyszłą senatorką państwa von Impirian. Ich relacje jednak są na wyższym poziomie niż pan-sługa. Nemezis jest zaprogramowana tak, by walczyć i zabijać w obronie swojej właścicielki, ale gdzieś wewnątrz siebie odkrywa, że nie robi tego tylko dlatego, że musi. Jest przy Sydonii, bo tego chce. A Sydonia również nie wyobraża sobie życia bez Nemezis. Dlatego, gdy pojawia się zakaz posiadania Diaboliki, rodzina Sydonii ukrywa Nemezis, co może skończyć się źle dla nich wszystkich.
Wszechświat nie mógł tak po prostu istnieć, skoro zginęła jedyna osoba, która nadawała mu sens.
    Zaczynając czytać, nastawiłam się na coś naprawdę dobrego. Liczyłam na coś, co wgniecie mnie w fotel. W końcu to "Diabolika", postacie, które w niej występują i świat wykreowany jest czymś nowym, a same Diaboliki miały być iście diaboliczne – obiecano nam coś niesamowitego i mocnego. Ale przez całą książkę mamy do czynienia z – uwaga – trzema Diabolikami, w tym jedna jest główną bohaterką, a dwie pojawiają się epizodycznie. Tak naprawdę postać Diaboliki możemy poznać jedynie u Nemezis. Przez większość książki rzeczywiście oddawała swoją diaboliczną postać i, jako związana z Sydonią, cały czas miała na uwadze dobro swojej właścicielki. To mi się podobało. Potem Nemezis się zakochała, została iskrą rebelii niczym Katniss z Igrzysk Śmierci i wszystko zaczęło się psuć.
Z drugiej strony zawsze uważałam, że miłość to najbardziej nietrwała rzecz we wszechświecie. Wybucha, płonie, a potem zwyczajnie gaśnie...
    Zacznę najpierw od dobrych stron książki, bo jest ich znacznie mniej. To, co bardzo lubię i cenię w książkach, to tworzenie swojego własnego świata. Pani Kincaid miała nieco uproszczone
zadanie, bo poszła w przyszłość, co jednak nie zmienia faktu, że świat wykreowany jest naprawdę dobry. Jest to czas, kiedy roboty robią praktycznie wszystko za ludzi, a z ich pomocą możemy nawet zmienić swoją twarz. Możemy zobaczyć, jak dużą rolę odgrywa w życiu tych ludzi elektronika. Towarzyszy im na każdym kroku. A co idzie w parze z wymyślonym światem, to wymyślone stworzenia. Od Nemezis możemy się dowiedzieć, że Diaboliki są silne, bezlitosne i zrobią wszystko, by chronić swojego właściciela. Nie mogą płakać, nie posiadają też głębszych uczuć, a jeśli tak, to są zarezerwowane dla pana lub pani. I Nemezis była taka przez jakąś połowę książki. Myślała o Sydonii, chroniła Sydonię, robiła co jej kazano ze względu na Sydonię. Potem zaczęła w sobie odkrywać ludzkie odruchy, pojawił się chłopak i biedna Diabolika nie była pewna swojej wierności. Ale to już temat na kolejny akapit. Tutaj napiszę jeszcze, że autorka pisze prostym i przyjemnym w odbiorze językiem, przez co, mimo wad, książkę miło się czytało. 
 Często myślę, że władza jest najbardziej szkodliwą substancją we wszechświecie.
Chyba nie muszę pisać, że jestem niesamowicie zawiedziona tą książką? Nie dostałam ani wartkiej akcji, ani wciągającej fabuły, ani dobrych bohaterów. Zamiast tego pełno schematów w zły sposób powielany. Nie zrozumcie mnie źle, schematy mogą być dobre, jeśli są też dobrze rozpisane i nie mamy uczucia, że taką książkę już wcześniej czytaliśmy. A to właśnie czułam przy Diabolice. Nemezis była silną i nawet mądrą bohaterką, ale co by to była za bohaterka, gdyby nie okazała się kimś ważnym, o ile nie najważniejszym, w rebelii i nie była wyjątkowa w swoim gatunku? Co by to była za akcja, gdyby nie wciśnięto gdzieś buntowników? Dlaczego nie zamienić końca książki w romans? I ostatnie pytanie: co z tym wszystkim idzie w parze? Przewidywalność. Krótko mówiąc, naliczyłam ze trzy momenty w całej książce, gdzie rzeczywiście byłam zaskoczona. Reszta ciągnęła się prostą fabułą bez wyboi. 
 Kochać. Luksusy. Nie wiedziałam, co to takiego, ale chciałam to mieć. I postanowiłam, że to dostanę.
Chyba na palcach jednej ręki mogę wyliczyć recenzje, gdzie tak się rozpisałam. Ale tutaj nie mogłam sobie odpuścić. Zaskoczyło mnie to, jak promocja, schematy i hurtowe chwalenie książki mogą wpłynąć na czytelników. Przez to, że czytaliśmy już książki z takimi samymi motywami i nam się podobały, to nastawiamy się pozytywnie i nie potrafimy powiedzieć złego słowa na coś, co przecież lubimy. Pewnie, gdyby książka nie była tak napromowana pozytywnymi opiniami, to więcej ludzi spojrzałoby na nią jasno, ale tak działają na nas social media. Nie mogę z czystym sercem jej polecić. Była przyjemna i na swój sposób ciekawa, ale nic więcej. I pewnie zjecie mnie za tę recenzję, ale nie mogę uwierzyć, że książka, która miała tyle pozytywnych recenzji, okazała się taką klapą.  

 Moja ocena: 4/10

8 komentarzy:

  1. Szanuję Twoje zdanie, nie każdemu musiała się spodobać. Na mnie zrobiła wrażenie, ale to może właśnie dlatego, że lubię takie książki. Dlatego właśnie czekam na kontynuację :)
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już chyba mam ich powoli dość, książek pisanych na jedno kopyto :/ Brakuje mi czegoś świeżego :<

      Usuń
  2. Wiedziałam, że to książka nie dla mnie i mimo szumu, jaki w okół niej powstał, wciąż nie chciałam jej czytać. Teraz wiem, że postąpiłam słusznie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, bo ja trochę żałuję, że wydałam na nią pieniądze :D

      Usuń
  3. Tak żem czuła!! Same zachwyty nad tą książką, a mnie od początku temat pachniał powielanym schematem. Dobrze wiedzieć, że i Ty tak uważasz. Kolejna "przepromowana" książka, a wielka szkoda, bo na pewno jest też grono osób, którym książka do gustu przypadnie, a takie robienie z niej na siłę arcydzieła, które każdy po prostu musi przeczytać, wyłącznie jej szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to już podpada pod mącenie w mózgu, człowiek się nastawia na coś niesamowitego i klapa :/

      Usuń
  4. Pamiętam, że swego czasu bardzo chwalono tę książkę, ale mnie jakoś nigdy do niej nie ciągnęło :( Promocja, okładka i opis jak dla mnie...może nie słabe, ale mało przekonywujące.

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  5. Och jaka słaba ocena :) "Diabolike" czytałam bardzo dawno temu i przyznam szczerze, że mi się ta historia podobała :) Przyjemnie się ją czytało :)

    goszaczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.