poniedziałek, 6 lutego 2017

Po prostu kosmos, czyli "W ramionach gwiazd" Amie Kaufman, Meagan Spooner.


Tytuł: W ramionach gwiazd.
Cykl: Starbound (tom 1).
Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner.
Tytuł oryginału: These Broken Stars.
Wydawnictwo: Otwarte.
Liczba stron: 488.
Gatunek: Fantastyka, romans.
Opis:  "Jedno jego spojrzenie wystarczy, by rozpalić we mnie krew. Zdaje mu się, że nie widzę, jak wyciąga rękę w moją stronę i jak powstrzymuje się w ostatniej chwili. Jest niecierpliwy, ale potrafi się hamować – chce mnie odzyskać, ale czeka. Myśli, że mamy czas."
Ikar, największy prom kosmiczny w całej galaktyce, rozbija się podczas rejsu. Jedyni ocaleni to Lilac – córka najbogatszego człowieka w całej galaktyce, i Tarver – młody bohater wojenny, który nie należy do elity. Muszą zjednoczyć siły, by wrócić do domu i rozwiązać zagadkę tajemniczych wizji, jakie zaczynają ich nękać.
Wkrótce rodzi się między nimi uczucie. Jednak w świecie, z którego pochodzą, ich związek jest skazany na potępienie. Czy mimo to nadal będą chcieli opuścić planetę?


Nie będę ukrywać, że książka przyciągnęła mnie głównie swoją okładką. Opis zdradzał historię podobną do wielu, ale okładka wyróżniała się spośród innych stojących na półce, więc to, jak i hype na tę książkę, który nastąpił w Internecie, sprawiło, że ją kupiłam. I szczerze mówiąc, nie sądziłam, że tak mnie wciągnie.
Przez chwilę czuję, jak wyciąga ramiona, żeby przygarnąć mnie do siebie, i marzę już tylko o tym, by wtulić się w niego mocno i nie puszczać, Tak żeby nikt nigdy mi go nie odebrał.
                Może zacznę od tego, że historia długo się rozkręca. I nie, nie mówię tu o tym, że po około setnej stronie zaczyna się coś dziać. Rozkręca się naprawdę długo. Ponad połowa książki to tułaczka Tarvera i Lilac, podczas której nie dzieję się za bardzo nic szczególnego, a przynajmniej nic takiego, że akcja zaczęłaby toczyć się w zawrotnym tempie. Jednak mimo wszystko coś sprawiło, że miałam wielką ochotę czytać dalej.
- (...) Ja właśnie z tych świateł pochodzę. Czy ma mi pan to za złe ?
- Nie istnieje taka rzecz, którą mógłbym mieć pani za złe.
Instagram: blue.spark.books
                Tarver to nieustraszony, powszechnie znany żołnierz, który zasłynął na jednej z wojen, a Lilac to bogata dziedziczka La Roux Industries, wiecznie rozpieszczana i również znana wszystkim. Dwójka ludzi, która nigdy nie powinna mieć ze sobą nic wspólnego, jednak los ma co innego im do zaoferowania. Skazuje ich na bycie jedynymi, którzy przeżyli katastrofę Ikara i zrzuca na terraformacyjną planetę, gdzie muszą znosić siebie nawzajem i szukać ratunku. Muszą zacząć tolerować siebie nawzajem i nie zwariować na tej opuszczonej ziemi. Okazuje się to jednak trudniejsze niż myślą, Lilac zaczyna słyszeć i widzieć dziwne rzeczy, a jakaś niewidzialna siła prowadzi ich cały czas w jednym kierunku. Z dnia na dzień coraz bardziej słabną, ale ich uczucie do siebie rośnie w siłę.
- Pańskie ówczesne priorytety?
- Cóż, panna LaRoux pragnęła zdążyć do domu na jakieś przyjęcie, a ja...
- Majorze, pan chyba nie rozumie powagi sytuacji.
- Jasne, że rozumiem. Jak, do diabła, myślicie? Jakie mogły być nasze priorytety?
            Tak jak napisałam, mimo tego, że akcja praktycznie cały czas stała w miejscu, historia napisana została tak, że chce się czytać dalej. Bo to na końcu czeka nas wybuch bomby, wcześniejsze strony były tylko odliczaniem. Wraz z Lilac i Tarverem poznajemy planetę, na której wylądowali i dlaczego ktoś włożył tyle trudu i pieniędzy na jej terraformację, mimo że jest opuszczona. Przed bohaterami staje wiele zagadek i przeszkód, które muszą pokonać, jeśli chcą zostać uratowani. Z czasem jednak nie tylko ratunek staje się ich priorytetem, ale również odkrycie tajemnicy niezamieszkanej planety. Muszą też stłumić uczucia, które w nich kiełkują i pragnienie, by zostać na miejscu – razem.

Przez moment obraz nieruchomieje: nasz świat, nasze życie, zredukowane do garści rozbitych gwiazd rozsypanych w niezbadanej przestrzeni. Wszystko potem znika, wchłonięte przez hiperprzestrzenny podmuch, a błekitnozielone zorze porywają ze sobą powidoki utraconego świata.

                Książka to jedna wielka zagadka. Dlaczego Lilac słyszy te dziwne głosy? Co ukrywa opuszczona planeta? Dokąd prowadzi ich ta tajemnicza siła? I – moje ulubione – kiedy oni, do cholery, się pocałują? Historia opowiada o dwójce młodych ludzi, którzy znaleźli się w złym miejscu i w złym czasie. Powiem szczerze, że to wszystko mocno chwyciło mnie za serce. Nie wyobrażam się szoku, jaki oboje musieli przeżyć. W dodatku styl pisania; płynny, przyjemny; sprawił, że czytanie zleciało naprawdę szybko i nawet nie zauważa się tego stopu na początku. Autorki odwaliły kawał dobrej roboty. 

Moja ocena:
9/10

W ramionach gwiazd(1)          W spojrzeniu wroga(2)          W sercu światła(3)

2 komentarze:

  1. Jak się o niej mówiło na amerykańskim booktubie, to chciałam się zabić za jej przeczytanie. A teraz wyszła w Polsce już dawno temu, a mój zapał osłabł... Chociaż trochę znowu mi zasiałaś ciekawości swoją recenzją ;)

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Napisz coś od siebie. Wyraź swoją opinię. Zostaw po sobie ślad. Nie jesteś kolejną osobą, która weszła na tego bloga; jesteś Czytelnikiem. Osobą, dla której mogę pisać, która napawa mnie motywacją, a dzięki której blog wciąż się poszerza i rozwija. Dziękuję, że tu jesteś :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.