Cykl: Jednotomowa.
Autor: John Green.
Tytuł oryginału: Paper Towns.
Wydawnictwo: Bukowy Las.
Liczba stron: 400.
Gatunek: Literatura młodzieżowa.
Opis: Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze
jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie
przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.
Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?
Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?
Jak na razie książki Greena, jakie czytałam, to te, które pisał z kimś.
Podobały mi się, nawet bardzo, a słysząc pozytywne opinie na temat tego autora,
zapragnęłam przeczytać czegoś, co napisał sam. Poszłam do biblioteki w
zamierzeniu wypożyczenia innej książki, ale jak tylko zobaczyłam Papierowe
miasta, tak z nimi wyszłam. I, szczerze mówiąc, to był strzał w dziesiątkę.
Chodzi mi o to, że w którymś momencie będziesz musiał przestać wpatrywać się w niebo, bo inaczej pewnego dnia spojrzysz z powrotem w dół i zorientujesz się, że ty także uleciałeś gdzieś w przestworza.
W tej książce mamy
do czynienia z Quentinem, spokojnym nastolatkiem, pilnym w nauce, z nienaganną
frekwencją w szkole, który ostatnie o czym marzy, to pójście na bal maturalny.
Oprócz niego poznajemy Margo, szaloną, zbuntowaną nastolatkę, która sama sobie
wyznacza ścieżki, po których chodzi. Na pozór nic ich nie łączy, dwa odmienne
charaktery, ale wystarczy jedno wspomnienie z dzieciństwa i jedna szalona noc
przepełniona farbą w sprayu i zdechłymi rybami, aby odkryć, że tę dwójkę łączy
coś więcej, niż tylko sąsiedztwo. Pewnego dnia Margo znika i na pierwszy rzut oka nie pozostawia po sobie nic, co by wskazywało, gdzie się udała. Jak się okazuje, jednak pozostawiła, dla Quentina, ciąg zagadek, których rozwiązanie doprowadzi go do niej. Chłopak zachodzi w głowę co się stało z dziewczyną, która mimo wszystko nie jest mu obojętna i obawia się najgorszego.
Miasto było z papieru, ale nie wspomnienia.
Papierowe miasta to
typowa książka obyczajowa, skupiająca się na nastolatkach, tym, co siedzi im w
głowie i jak radzą sobie ze swoimi problemami. W przypadku Margo spotykamy się
z niezrozumieniem i obcinaniem skrzydeł, natomiast w przypadku Quentina widzimy
syna psychologów, który za szybko wydoroślał. Kiedy Margo postanawia uciec,
razem z Q zostajemy wplątani w sieć zagadek i tajemnic, krok po kroku odkrywamy
prawdziwe oblicze dziewczyny i próbujemy zrozumieć, co chciała przekazać swoim
zniknięciem.W każdym z nas siedzą jakieś sekrety i ciemne strony, czasem mamy dość tego, co szykuje dla nas los i taką osobą była Margo. Nie chciała żyć w papierowym mieście, z papierowymi ludźmi.
Może zasługiwała na to, żeby o niej zapomniano. Jednak ja nie potrafiłem o niej zapomnieć.
Książka podobała mi
się bardzo, te wszystkie zagadki, barwni bohaterowie, nie mogłam się oderwać. Zadki, które wymyśliła Margo, były naprawdę świetne i pomysłowe, byłam bardzo ciekawa jak Quentin sobie z nimi poradzi.
Jednak jednym, ale za to wielkim minusem byli bohaterowie, wokół których cała
historia się kręciła – Quentin i Margo. Oboje tak samo denerwujący i irytujący,
Quentin zdawał się być za dorosły, a Margo zaś za dziecinna. Prawda, trudno się skupić, kiedy główny bohater jest nie do zniesienia, ale czytanie poszło mi wyjątkowo szybko. I jeśli to Was za bardzo nie zniechęciło, to bardzo polecam.
Moja cena: 8/10

Oglądałam tylko film, ale z przyjemnością sięgnę po książkę, jak znajdę trochę czasu :)
OdpowiedzUsuńZachęcam :)
UsuńCzytałam "Papierowe Miasta" jakoś na wiosnę w zeszłym roku i powiem ci, że całkowicie się z tobą zgadzam! Świetna historia i bohaterowie, a te zagadki były bardzo pomysłowe. Nie mogłam się od niej oderwać. Super recenzja!
OdpowiedzUsuńPo za tym chyba mamy podobny gust czytelniczy, więc jeśli chcesz zapraszam do siebie. ;) http://prostoprzezksiazki.blogspot.com
Cieszę się <3 O, chętnie zajrzę, lubię blogi, gdzie mogę się wypowiedzieć :D
UsuńZ Johnem Greenem nie bardzo się polubiłam i generalnie jego książki mi się nie podobają, ale "Papierowe miasta" akurat przypadły mi do gustu. Miło było się oderwać na chwilę od rzeczywistości i przenieść do tak fajnej historii. Same zagadki były faktycznie bardzo ciekawe, ale zakończenie niezbyt mi się spodobało :(
OdpowiedzUsuńDla mnie też zakończenie mogłoby być nieco lepsze, ale mimo wszystko nie czuję niedosytu :)
UsuńMi ani książka ani film nie przypadły do gustu :( Jak dla mnie zbyt nudne, ale fajnie, że Tobie się spodobała :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
Szelest Stron
Zauważyłam, że książki Greena akurat mają bardzo podzielone opinie :D
UsuńOglądałam film i mam też chęć na książkę :) Dzięki twoim recenzjom mam ochotę czytać więcej :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło <3
UsuńCzytałam ją dwa lata temu, ale bardzo mi się podobała :D
OdpowiedzUsuńZabookowany świat Pauli
Cieszę się :D
UsuńWg mnie warto ją przeczytać dla tych ostatnich stu stron z podróżą i dla kolekcji czarnoskórych mikołajów. A tak to w sumie nie ma w niej nic specjalnego. Film jakoś bardziej do mnie przemówił
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
To Read Or Not To Read
Faktycznie w ostatnich stronach akcja najbardziej nabrała tempa. A filmu nie oglądałam, nie przepadam za główną aktorką i raczej mnie nie ciągnie :/
UsuńMnie do tego autora nie ciągnie w ogóle, nie moje książkowe klimaty :/
OdpowiedzUsuńWiadomo, każdy lubi co innego :)
UsuńJeśli chodzi o Papierowe miasto to film podobał mi się odrobinę bardziej. Książka w pewnym momencie zaczęła mi się nudzić i brakowało mi akcji, a w filmie jakoś lepiej im to wyszło.:)
OdpowiedzUsuńRacja, że ta książka nie należy do tych, gdzie akcja wylewa się bokami :)
UsuńUlubiona książka mojej córki, bardzo się jej podobała. :)
OdpowiedzUsuńBookendorfina
Cieszę się :D
UsuńCzytałam tylko "Gwiazd naszych wina" i na razie więcej od tegoż pana na razie nie planuje. Zwłaszcza, że o tej konkretnej pozycji czytałam różnorakie opinie.
OdpowiedzUsuńOpinie o książkach Greena są bardzo podzielone. GNW również czytałam i ta mi się aż tak nie podobała. Może kiedyś będzie okazja :)
UsuńPamiętam, że ,,Papierowe Miasta'' bardzo mi się podobały, a nawet przydały się do napisania przemówienia do szkoły ;d Nie jest to według mnie najlepsza książka Greena, ale trzyma poziom :)
OdpowiedzUsuńObsession With Books
Przynajmniej się przydała :D
Usuń