niedziela, 16 kwietnia 2017

Jak zostać detektywem, czyli "Papierowe miasta" John Green.



Tytuł: Papierowe miasta.
Cykl: Jednotomowa.
Autor: John Green.
Tytuł oryginału: Paper Towns.
Wydawnictwo: Bukowy Las.
Liczba stron: 400.
Gatunek: Literatura młodzieżowa.
Opis: Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.
Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo? 




Jak na razie książki Greena, jakie czytałam, to te, które pisał z kimś. Podobały mi się, nawet bardzo, a słysząc pozytywne opinie na temat tego autora, zapragnęłam przeczytać czegoś, co napisał sam. Poszłam do biblioteki w zamierzeniu wypożyczenia innej książki, ale jak tylko zobaczyłam Papierowe miasta, tak z nimi wyszłam. I, szczerze mówiąc, to był strzał w dziesiątkę. 

 Chodzi mi o to, że w którymś momencie będziesz musiał przestać wpatrywać się w niebo, bo inaczej pewnego dnia spojrzysz z powrotem w dół i zorientujesz się, że ty także uleciałeś gdzieś w przestworza.



                W tej książce mamy do czynienia z Quentinem, spokojnym nastolatkiem, pilnym w nauce, z nienaganną frekwencją w szkole, który ostatnie o czym marzy, to pójście na bal maturalny. Oprócz niego poznajemy Margo, szaloną, zbuntowaną nastolatkę, która sama sobie wyznacza ścieżki, po których chodzi. Na pozór nic ich nie łączy, dwa odmienne charaktery, ale wystarczy jedno wspomnienie z dzieciństwa i jedna szalona noc przepełniona farbą w sprayu i zdechłymi rybami, aby odkryć, że tę dwójkę łączy coś więcej, niż tylko sąsiedztwo. Pewnego dnia Margo znika i na pierwszy rzut oka nie pozostawia po sobie nic, co by wskazywało, gdzie się udała. Jak się okazuje, jednak pozostawiła, dla Quentina, ciąg zagadek, których rozwiązanie doprowadzi go do niej. Chłopak zachodzi w głowę co się stało z dziewczyną, która mimo wszystko nie jest mu obojętna i obawia się najgorszego. 


Miasto było z papieru, ale nie wspomnienia.

                Papierowe miasta to typowa książka obyczajowa, skupiająca się na nastolatkach, tym, co siedzi im w głowie i jak radzą sobie ze swoimi problemami. W przypadku Margo spotykamy się z niezrozumieniem i obcinaniem skrzydeł, natomiast w przypadku Quentina widzimy syna psychologów, który za szybko wydoroślał. Kiedy Margo postanawia uciec, razem z Q zostajemy wplątani w sieć zagadek i tajemnic, krok po kroku odkrywamy prawdziwe oblicze dziewczyny i próbujemy zrozumieć, co chciała przekazać swoim zniknięciem.W każdym z nas siedzą jakieś sekrety i ciemne strony, czasem mamy dość tego, co szykuje dla nas los i taką osobą była Margo. Nie chciała żyć w papierowym mieście, z papierowymi ludźmi.


Może zasługiwała na to, żeby o niej zapomniano. Jednak ja nie potrafiłem o niej zapomnieć.

                Książka podobała mi się bardzo, te wszystkie zagadki, barwni bohaterowie, nie mogłam się oderwać. Zadki, które wymyśliła Margo, były naprawdę świetne i pomysłowe, byłam bardzo ciekawa jak Quentin sobie z nimi poradzi. Jednak jednym, ale za to wielkim minusem byli bohaterowie, wokół których cała historia się kręciła – Quentin i Margo. Oboje tak samo denerwujący i irytujący, Quentin zdawał się być za dorosły, a Margo zaś za dziecinna. Prawda, trudno się skupić, kiedy główny bohater jest nie do zniesienia, ale czytanie poszło mi wyjątkowo szybko. I jeśli to Was za bardzo nie zniechęciło, to bardzo polecam. 

Moja cena: 8/10

24 komentarze:

  1. Oglądałam tylko film, ale z przyjemnością sięgnę po książkę, jak znajdę trochę czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam "Papierowe Miasta" jakoś na wiosnę w zeszłym roku i powiem ci, że całkowicie się z tobą zgadzam! Świetna historia i bohaterowie, a te zagadki były bardzo pomysłowe. Nie mogłam się od niej oderwać. Super recenzja!
    Po za tym chyba mamy podobny gust czytelniczy, więc jeśli chcesz zapraszam do siebie. ;) http://prostoprzezksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się <3 O, chętnie zajrzę, lubię blogi, gdzie mogę się wypowiedzieć :D

      Usuń
  3. Z Johnem Greenem nie bardzo się polubiłam i generalnie jego książki mi się nie podobają, ale "Papierowe miasta" akurat przypadły mi do gustu. Miło było się oderwać na chwilę od rzeczywistości i przenieść do tak fajnej historii. Same zagadki były faktycznie bardzo ciekawe, ale zakończenie niezbyt mi się spodobało :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też zakończenie mogłoby być nieco lepsze, ale mimo wszystko nie czuję niedosytu :)

      Usuń
  4. Mi ani książka ani film nie przypadły do gustu :( Jak dla mnie zbyt nudne, ale fajnie, że Tobie się spodobała :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że książki Greena akurat mają bardzo podzielone opinie :D

      Usuń
  5. Oglądałam film i mam też chęć na książkę :) Dzięki twoim recenzjom mam ochotę czytać więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ją dwa lata temu, ale bardzo mi się podobała :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  7. Wg mnie warto ją przeczytać dla tych ostatnich stu stron z podróżą i dla kolekcji czarnoskórych mikołajów. A tak to w sumie nie ma w niej nic specjalnego. Film jakoś bardziej do mnie przemówił

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie w ostatnich stronach akcja najbardziej nabrała tempa. A filmu nie oglądałam, nie przepadam za główną aktorką i raczej mnie nie ciągnie :/

      Usuń
  8. Mnie do tego autora nie ciągnie w ogóle, nie moje książkowe klimaty :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli chodzi o Papierowe miasto to film podobał mi się odrobinę bardziej. Książka w pewnym momencie zaczęła mi się nudzić i brakowało mi akcji, a w filmie jakoś lepiej im to wyszło.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, że ta książka nie należy do tych, gdzie akcja wylewa się bokami :)

      Usuń
  10. Ulubiona książka mojej córki, bardzo się jej podobała. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam tylko "Gwiazd naszych wina" i na razie więcej od tegoż pana na razie nie planuje. Zwłaszcza, że o tej konkretnej pozycji czytałam różnorakie opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinie o książkach Greena są bardzo podzielone. GNW również czytałam i ta mi się aż tak nie podobała. Może kiedyś będzie okazja :)

      Usuń
  12. Pamiętam, że ,,Papierowe Miasta'' bardzo mi się podobały, a nawet przydały się do napisania przemówienia do szkoły ;d Nie jest to według mnie najlepsza książka Greena, ale trzyma poziom :)

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń

Napisz coś od siebie. Wyraź swoją opinię. Zostaw po sobie ślad. Nie jesteś kolejną osobą, która weszła na tego bloga; jesteś Czytelnikiem. Osobą, dla której mogę pisać, która napawa mnie motywacją, a dzięki której blog wciąż się poszerza i rozwija. Dziękuję, że tu jesteś :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.